Konkursy 31 88 wyświetleń

II miejsce w konkursie Dobro vs. Zło – praca Leo

Leo · 17 grudnia 2011

Dawno, dawno temu... a raczej jakiś miesiąc przed ogłoszeniem konkursu, przeglądałem po raz kolejny dodatek A, rozdział "Plemię Durina", pióra mistrza Tolkiena. Fragment opowiadający o jednej z największych krasnoludzkich bitew, starciu pod Azanulbizarem rozniecił moje tymczasowo przyćmione zainteresowanie i sentyment do historii długobrodych do czerwoności.

 

"Zrazu los nie sprzyjał krasnoludom; dzień był ciemny, zimny i bezsłoneczny, toteż orkowie nacierali śmiało, a mieli przytłaczającą liczebną przewagę i wygodniejsze do walki stanowisko. Tak zaczęła się bitwa w Azanulbizarze, na której wspomnienie orkowie drżą, a krasnoludowie płaczą. Przednią straż, którą poprowadził sam Thrain, orkowie odparli zadając jej ciężki straty; Thrain musiał cofnąć sie w las, rosnący po dziś dzień opodal jeziora Keled-zaram. Tam poległ syn jego, Frerin, krewniak Fundina i wielu innych, a Thrain i Thorin odnieśli rany. Wszędzie wokoło szale bitwy wahały się to na jedną, to na drugą stronę, z wielkim krwi przelewem dopóki nie pojawiła sie armia z Żelaznych Wzgórz. Wojownicy, których wiódł Nain, syn Grora, ubrani w kolczugi, przybyli ostatni, za to nie zmęczeni marszem, i pędzili przd soba orków aż pod próg Morii, z okrzykiem "Azog! Azog!" waląc oskardami każdego, kto im próbował drogę zagrodzić. Nain stanął przed bramą Morii i wielkim głosem zwołał:

  -Azogu! Jeśli tam jesteś, wyjdź! A może cię strach obleciał?

   Azog wyszedł. Olbrzymi ork, z ciężkim, żelaznym hełmem na głowie, był mimo to niezwykle zwinny i silny. Za nim sypneli się z bramy inni, podobnej postawy, wojownicy z jego przybocznej straży. Ci starli się z towarzyszami Naina, a tymczasem Azog rzekł do Naina szyderczo:

  -Co widzę? Drugi żebrak pod moimi drzwiami? Czy ciebie też będę musiał napiętnować?

   I z tymi słowami rzucił się na niego. Nain był niemal ślepy z gniewu, a przy tym znużony po bitwie; Azog- wypoczęty, dziki i przebiegły. Nain, zbierając resztki sił, z rozmachem rąbnął oskardem, lecz Azog uchylił się i odskoczył kopiąc przeciwnika w nogę. Oskard pękł uderzając o kamień. Nain potknął się i pochylił naprzód. Azog błyskawicznie chlasnął szablą po jego szyi. Ostrze nie przecięło kolczugi, ale cios był tak potęzny, że zmiażdżył kark i Nain padł martwy.

   Azog wybuchnął śmiechem i zadarłwszy głowę chciał okrzyknąć swój tryumf, lecz nagle głos zamarł mu w gardle. Zobaczył bowiem, że w całej dolinie wojska jego cofaja się w popłochu, a krasnoludowie prą naprzód, ścieląc drogę trupami przeciwników; kto z orków zdołał ujść z życiem, wrzeszcząc umykał na południe. Tuż obok Azog ujrzał trupy własnych gwardzistów, wybitych co do nogi. Zawrócił  i pędem puścił się z powrotem ku bramie. Skoczył za nim kranolud z toporem w ręku. Był to Dain Żelazna Stopa, syn Naina. Dopadł Azoga i straszliwym zamachem rąbnął w głowę. Wielką sławę przynióśł ten czyn Dainowi, tym bardziej że wśród krasnoludów uchodził za młodzika. Czekało go długie życie i wiele bitew, aż wreszcie stary, lecz nieugięty, polec miał w Wojnie o Pierścień. Ale w owym dniu, mimo hartu i gniewnego uniesienia, wrócił spod drzwi Morii z twarzą poszarzałą, jak gdyby przeżył tam chwilę ogromnej grozy."

Kiedy na stronie głównej Mitrila ujrzał światło dzienne artykuł dotyczący podwójnego konkursu, nie miałem wątpliwości co będzie tematem mojej pracy. Dain rzucający się w akcie zemsty na Azoga. Każde udane przedsięwzięcie musi rozpocząć się od udanego projektu. W tym przypadku był to zrobiony po części ołówkiem, po części komuterowo obrazek przedstawiający atak młodego krasnluda na władcę goblinów.

No cóż, mając projekt można zabrać się za pracę właściwą… nie można, trzeba mieć jeszcze plan działania. Podzieliłem moje zadanie na trzy główne elementy: zrobienie podstawy (czyli terenu, na którym będą scierały się figurki (skały, gruzy, martwi wojownicy), to na co zdecydowałem się od razu (z racji tego, że takich modeli po prostu nie ma, oczywiście, Dain jest, ale stary i zgrzybiały, mój miał być żywym młodziakiem z rysunku), czyli wyrzeźbienie figurek walczących samemu oraz ostatni punkt, pomalowanie i wykończenie całości. No dobra, teraz można zabrać się do roboty. Najpierw musiałem poszukać czegoś odpowiedniego na podstawę. Znalazłem jakąś płytę drewnianą w piwnicy, położyłem na niej figurki, aby mieć pojęcie skali i wyciąłem kwadrat 11x11cm używając do tego piły.

A tak wyglądało moje miejsce pracy.

 

Teraz trochę ambitniejsze zadanie, ukształtowanie i stworzeniu terenu pod scenę pojedynku. Pomyślałem, że do wypełnienia dużych (jak na skalę figurkową) przestrzeni przy małym nakładzie mas i materiałów są… sklejone korki po winie. Zrobiłem z nich formę, która mniej więcej odpowiadała mojemu zamysłowi. Następnie okleiłem korki starym, dobrym przyjacielem, czyli FIMO (masa termoutwardzalna), ukształtowałem z niego niektóre skałki, bloki kamienne i wyrównałem boki dioramki. Później, kiedy po kilkukrotnym wypalaniu i doklejaniu FIMO byłem zadowolony z formy, którą przybrał mój teren, obsypałem go… nie, nie, żadnym drogim piaskiem GW , ale żwirko-ziemią z miejscowej szkolnej bieżni.

W porządku, mam już miejsce, w którym stoczą pojedynek bohaterowie wielkiej bitwy, ale właśnie, bitwy. Czyli pobojowiska, a każde porządne pobojowisko usłane jest trupami. Dla równowagi postanowiłem stworzyć jednego poszkodowanego krasnoluda i goblina. Chcąc zrobić krótkonogiego użyłem porzuconego przeze mnie na długi czas, za sprawą FIMO, Green-stuff'u. Stwierdziłem, że pokażę agonię, jeszcze dychającego krasnoluda przebitego dzidą(?). Oto kilka zdjęć z pracy nad nieszczęśnikiem.

Mój goblin miał trochę mniej szczęścia, bo zaznał moich czułych narzędzi dentystycznych w mniejszym stopniu, których używam do rzeźbienia figurek, a ponadto skończył wduszony w zbocze nasypu twarzą (a raczej uzasadniona byłaby tutaj morda) w dół.

Plany są po to aby ich nie przestrzegać, od razu kiedy skończyłem robić podstawę dioramy, postanowiłem ją pomalować, co miałem zrobić na samym końcu. Cóż tu dużo pisać, jak to zwykle bywa zacząłem od czarnego podkładu. Potem pomalowałem ziemię pomiędzy skałami i blokami kamiennymi zaczynając od brazu zmieszanego z czernią, później używając tzw :"suchy pędzel" użyłem samego brązu następnie rozjaśniając go stopniowo bielą dodając trochę czerni. Następnie przyszedł czas na skały, które rozjaśniałem coraz jaśniejszą szarością, później przepłukując zielono-brązową i czarną płukanką. Na koniec malowania podstawy przyszedł czas na jej główne atrakcje, mianowicie ciała poległych. Uznałem, że nie mogą zbyt się wyróżniać, ale wtapiać się w podłoże, więc wybrałem przytłumione i zabrudzone barwy, efekt spotęgowała szara płukanka.

Po wykończeniu tego etapu nadszedł dzień, na który długo czekałem, wyjazd na "Cień Wschodu", miałem świadomość, że każdy dzień się liczy i termin oddania prac goni, ale nie mogłem przegapić takiego wydarzenia, które zresztą skończyło się dla mnie oprócz miłego czasu spędzonego ze znajomymi,  II miejscem na turnieju.

Pora na moją ulubiona część pracy, która nie ukrywam, sprawiła mi największą przyjemność. Musiałem stworzyć od zera potężnego, goblińskiego władcę, było to zadanie niełatwe, choć dające  dużo frajdy. Pastawiłem na wcześniej wpomnianego starego, dobrego przyjaciela. Jest to mój ulubieniec, pozwala na szybsze tempo pracy (nie trzeba czekać trzech godzin na stwardnienie masy, jak to bywa w przypadku mas chemoutwardzalnych, ale wystarczy 10 minut 100-stopniowego wypiekania). Każda figurka, która jest robiona od podstaw potrzebuje zrobienia szkieletu, najlepiej nadaję się do tego cieńki drucik. Tworzenie modelu polega na doklejaniu kawałków masy, dopracowywaniu ich do kształtu, który nam odpowiada, wypaleniu figurki i pracy nad kolejnym elementem (można tak robić bez końca, (Azoga wypalałem ok. 10 razy). Świetnym przykładem stopniowego rzeźbienia jest część Azoga, ale też każdej innej figurki, która (przynajmniej z FIMO) nie może być zrobiona na raz, aby zrobić płaszcz trzeba conajmniej dwóch wypaleń. Po prostu, najpierw trzeba mieć jakąś twardą powierzchnię, na której będziem rzeźbić fałdy i zmarszczki tkaniny. Nie będę rozpisywał się nad robieniem każdego elementu modelu, byłoby to conajmniej nużące. Ewentualnie częścią figurki, której można poświęcić trochę więcej uwagi jest kolczuga, którą wykonuje się w specyficzny sposób. Nakładam cieńką, równą warstwę masy w miejscu gdzie ma powstać kolczuga, następnie używam narzędzia o cieńkiej, ostrej końcówce (np. zaostrzony ołówek) i nakłówam warstwę tak, aby imitowała zbroję kolczą.

Warto by też wspomnieć o wykonaniu broni Azoga, czyli topora, do zrobienia ostrza uzyłem starej, plastikowej karty z chipsów, z której delikatnie nożykiem wyciąłem narzędzie mordu.

W momencie skończenia rzeźby Azoga, poczułem (jak to zwykle u mnie bywa) silna potrzebę pomalowania noworodka. Zajęło mi to cały następny dzień, była to bodajże sobota. Bardzo nie lubię opisywania po kolei każdej warstwy farby nałożonj na model, więc ograniczę sie tylko do ogólnej zasady, którą stosowałem: podkład- kolor pierwotny-pierwsze rozjaśnienie-drugie rozjaśnienie-trzecie rozjaśnienie-czwarte rozjaśnienie-piąte rozjaśnienie-miejscowe zakraplanie rozwodnioną czernią lub ciemnym brązem (skóra i metal)-delikatny czarny glaz na całość-lakier. Po pomalowaniu Azoga musiałem odkroić go od korka, do którego był przytwierdzony i przykleić na swoje honorowe miejsce.

Tydzień przed terminem nadsyłania prac, a ja muszę zrobić całego Daina, pomalować go, zrobić zdjęcia końcowe i napisać jeszcze o tym wszystkim artykuł, no ale cóż, w końcu to moja wina. Jak wspominałem został do zrobienia Dain. Oprócz tego, że teraz będę rzeźbił krasnoluda to jest on jeszcze w dużo bardziej dynamicznej pozie. Metody identyczne jak w przypadku Azoga, więc nie będę pisał dwa razy tego samego. Oto ciąg zdjęć pod tytułem "od zera do bohatera".

Dain skończony, Azog skończony, podstawa skończona, znaczy się wszystko skończone, a więc efekt końcowy.

Tak zwani poszkodowani:

Całość:

Azog:

Dain.

Na sam koniec chciałby podziękować wszystkim, którzy przeczytają i obejrzą moją konkursową pracę, mam nadzieję, że zaciekawi odbiorców oraz Redakcję Mitrila, której dziękję za zorganizowaniu takiej konkurencji.

Leo

PS: Uff… 21.58  30.09.11, udało się!

Dołącz do dyskusji

  1. Slivo · 29 kwietnia 2012 o 15:41

    Świetna praca. Podobają mi się ciała leżące na ziemi.

  2. goblin782 · 1 stycznia 2012 o 21:45

    Gratulacje !!!

  3. Wojak · 24 grudnia 2011 o 18:23

    świetne !!!!

  4. Barti · 20 grudnia 2011 o 19:56

    Ja ze swojej strony chciałbym pogatulować kapitalnej dioramki. Duże brawa za stworzenie od zera obu kapitalnych bohaterów, bardzo podoba mi się również sama dioramka i to, że chwytając ideę konkursu, skupiłeś się nie na scenerii, ale na samym pojedynku. Minusami tej pracy w moim odczuciu, było na pewno trochę niestaranne malowanie oraz dość uboga część literacka. Tak czy inaczej zasłużone podium.

  5. Władca Dna · 19 grudnia 2011 o 19:23

    super 🙂 chociaż jestem nowy to podoba mi sie to 10

  6. KedzioR_vo · 19 grudnia 2011 o 18:32

    Jak zwykle u autora – bardzo dobre rzeźby, poziom wyżej, niż cała reszta, zwłaszcza malowanie 😉
    Azog jest najlepszym punktem pracy, chociaż nie ustrzegłeś się błędów anatomicznych (bardzo niewygodnie ma ustawioną lewą rękę) no i to, co powinno być rogami czy kolcami na hełmie wygląda raczej na uszy 😉
    Pewien problem też jest z dynamiką Daina – on raczej wygląda, jakby wchodził na skałę, a nie wbiegał. Aczkolwiek całokształt świetny, dioramka bardzo udana. W kwestii kompozycji mogłaby nawet być nieco mniejsza, ale to nie jest problem.

    PozdRawiam

  7. Ponury_Stolarz · 19 grudnia 2011 o 18:23

    genialne

  8. Yogi_wwa · 19 grudnia 2011 o 08:10

    Bardzo fajne! Ciekaw jestem co zajęło pierwsze miejsce, bo poziom wykonania bardzo wysoki.

  9. StaszQ · 18 grudnia 2011 o 22:05

    hmm… cóż, ładne aczkolwiek wydaje mi się, że nieco gorsze w porównaniu z pracą Farafinera

  10. Arathorn · 18 grudnia 2011 o 18:58

    Jedna z moich ulubionych prac konkursowych, zalety zostały wymienione już wcześniej – nie będę ich powtarzał, ale zwrócę uwagę na element, który wg. mnie kulał w większości prac, a mianowicie błędy w wielkości makiety w stosunku do samego przedstawionego pojedynku i pewien realizm sceny (gdzie np. zdarzyła się praca w której modele gdyby były w ruchu dostałyby np. kamieniem w twarz miast właściwie zaatakować przeciwnika). Widać, że w wykonanie tej pracy autor włożył sporo serca i talentu – zachęca nie tylko do samego podziwiania, ale i do samodzielnego zrobienia dioramki. 🙂

  11. Leo · 18 grudnia 2011 o 17:43

    Dzięki panowie za komenty 😉 i bez spamu panowie, takie rzeczy jak wyzwania to na pm-kach się chyba rzuca…

  12. Thein · 18 grudnia 2011 o 17:05

    Kiszka wybierz sobie model zrobimy pojedynek

  13. Ismaril · 18 grudnia 2011 o 16:42

    Gratuluję pracy! Efekt końcowy bardzo dobry.

  14. Silverhand · 18 grudnia 2011 o 14:35

    Kiszka11, Pawlik ile wy macie lat, 13? Każdy na prawo wyrażać własne zdanie na temat jakości malowania/rzeźbienia, nie ważne jak krytyczne jest. Tym bardziej jeśli jest uzasadnione, bo chyba nie widzieliście dobrego malowania …

  15. kiszka11 · 18 grudnia 2011 o 12:03

    Thien sam byś nie pomalował tak ,a co dopiero mówić o rzeżbieniu…. Pozdro dla autora ,a dla krytyka nie 😀

  16. Kamikaze · 18 grudnia 2011 o 10:17

    Brawo Leo! Porządna praca! Azog wygląda majestatycznie, Dain to faktycznie młodzik. To co sobie założyłeś wykonałeś w 100%. Wydaje mi się także, że poprawiłeś malowanie względem wcześniejszych krasnoludów. Diorama znakomicie eksponuje walczące modele: założenie prawidłowe, technicznie też jest okej, ale czegoś mi jednak brakuje(kolumn? roślin? śniegu?). Nie moge powstrzymać się przed zestawieniem pracy Twojej i Farafinera, lecz jednak to był to konkurs a nie pojdeynek.
    Przyczepie się do jednego elementu: ułożenia lewej nogi Daina. Jeśli w zamyśle miałby stać w miejscu, to byłoby okej. Ale do wyskoku z takim ułożeniem nogi nie warto się nawet zabierać.

    Mimo wszystko diorama wykonana jest na wysokim poziomie. Gratuluje!

  17. Thein · 18 grudnia 2011 o 08:35

    Pawlik, wybacz że ośmieliłem się napisać złe słowo! Dobrze że nie żyjemy w średniowieczu bo by mnie spalili na stosie. Nie wiem czy wiesz ale chyba właśnie chodzi o ocenę pracy. I nie ważne czy to będzie krytyka czy pochwała. Po co mam chłopakowi mydlić oczy że jest: śłitasnie, cudowanie i pięknie, jak dla mnie tak nie jest. A po to ktoś wymyślił krytykę żeby zmotywować autora do lepszej pracy. A to czy go to motywuje czy zdemotywuje to już nie moja sprawa, także nie wiem o co się czepiasz i sapiesz. De gustibus…

  18. Pawlik · 17 grudnia 2011 o 23:22
    ~Thein / ~Plugawy Szaman napisał/a:
    Jak dla mnie jakas ni jaka ta makieta. Czegoś brakuje zdecydowanie. Rzeźby jak zawsze super, malowanie kuleje, ale jest lepsze niż te kraśki ostatnie.

    P.S sporo wińska musiałeś obalić zęby tyle korków mieć 😉

    Malowanie kuleje? Obiektywnie na pewno nie kuleje: IMO jest na wysokim poziomie i pięknie spełnia zamysł. Podejrzewam, że nawet najładniej pomalowana figurka nie sprawiłaby tak świetnego wrażenia, jak ten wyrzeźbiony Azog.

    Thein: nie ma to jak zjechać masę godzin czyjejś dokładnej pracy kilkoma sekundami krytyki.

    Rzeczywiście: po tym, jak czytało się wstęp i oglądało zdjęcia samego rzeźbienia można powiedzieć, że malowanie odbiega poziomem od reszty. Ale to, że reszta jest wykoksana, a malowanie tylko bardzo dobre, nie znaczy, że kuleje.

    Diorama cieszy oczy, a szczególnie intryguje postać Daina. Koleś ma chyba zamiar przeskoczyć tą przepaść i przypierniczyć gobasowi… W realnych warunkach w takiej zbroi trudnoby było komuś (o tak krótkich nogach) przesadzić tak wielką przepaść. No, ale to Dain Żelazna (Sprężynowa) Stopa, więc daje radę.

    Ta akcja trochę wygląda jak w grach typu Mortal Combat

  19. Dragon_Warrior · 17 grudnia 2011 o 22:19

    Świetne rzeźby, dobre proporcje i realistyczna wielkość broni to duży plus.
    Ruiny również bardzo fajne i jak dla mnie optymalne wielkością – modele są faktycznie głównym elementem i tak być powinno.
    W kwestii malowania to typowo realistyczno-lotrowe więc ciężko tu narzekać na coś prócz konwencji. Może tradycyjnie na rozjaśnianie czerwieni w biel a nie żółć co dało odwiecznie niefortuny efekt różu a co za tym idzie pechowe wrażenie infantylności.

  20. ugluk · 17 grudnia 2011 o 19:53

    Wooow, wygląda świetnie. Oba modele udane, dynamizm jest, trupy są. Super. Brakuje trochę śmieci bitewnych dookoła, jeden krasnal i goblin trochę mało.

  21. Thein · 17 grudnia 2011 o 19:29

    a ja wiem co wygrało 😉

  22. Off · 17 grudnia 2011 o 19:27

    Ogolnie? Bardzo pozytywne wrazenie, sporo fajnych elementow, kompozycja calej dioramy daje naprawde rade.
    Swietne rzezby, Azog jest baaaardzo mega, Dain troche gorzej, no i konajacy krach strasznie plaski, stanowczo najgorszy ze wszystkich.
    Osobiscie widzialby mi sie tu jeszcze jakis wiekszy element, kawalek kolumny np do wypelnienia troszke przestrzeni.
    Jeszcze z narzekan, poskapiles na Daina, biedaczek jedynie z taka mala siekierka szarzuje na takiego koksa? ; d zabraklo mi tu troche epickosci. W przeciwienstwie do azoga, bo ten to czarny charakter w pelnej okazalosci. Chociaz troszeczke za bardzo krzywy ryj : o
    No i malowanie, nie wyrabia tempa rzezby. A szkoda, bo gdybys lepiej wymalowal, mysle ze smialo moglbys upierac sie o glowna nagrode.

    No i troche lipa ze trzeba osobno wyswietlac powiekszone zdjecia ; pp

  23. TurinTurambar · 17 grudnia 2011 o 19:16

    Faktem jest co mówi Thein, że makieta mogłaby być ciut lepsza, ale oprócz tego nie można złego słowa o tej makiecie powiedzieć – no na upartego można by się czepiać, że słabo pomalowane. Ogólnie efekt świetnie się to prezentuje – fajnie wyrzeżbione pozy i dobrze napisany artykuł. Fabularyzowany wstęp też niczego sobie. 😉

    Pozdrawiam Turin Turambar

    P.S. Ciekawe co wygrało. 🙂

  24. Thein · 17 grudnia 2011 o 18:59

    Jak dla mnie jakas ni jaka ta makieta. Czegoś brakuje zdecydowanie. Rzeźby jak zawsze super, malowanie kuleje, ale jest lepsze niż te kraśki ostatnie.

    P.S sporo wińska musiałeś obalić zęby tyle korków mieć 😉

  25. Hawk · 17 grudnia 2011 o 18:55

    miltenek skąd w podziemiach weźmiesz trawe 😛 . Praca świetna jestem pod wrażeniem wyrzeźbienie 2 modeli od zera się chwali 🙂 . Ciekawy jestem pracy 1 jeśli twoja nie wygrała

  26. Mormo · 17 grudnia 2011 o 18:53

    Super

  27. Miltenek · 17 grudnia 2011 o 18:18

    Ciekawy pomysł wykorzystania tej karty z chipsów 😉

    Ogólnie makieta fajna, choć taka trochę monotonna kolorystycznie. Brak w niej życia, jakaś zielona trawa od razu by to poprawiła :D. Pozdrawiam!

  28. Oropher · 17 grudnia 2011 o 18:15

    Super, wystaw w galerii to dam 10

  29. EterionAshri · 17 grudnia 2011 o 18:07

    Bardzo ładne nic dodać nic ująć 10 ;p