Relacje i turnieje 8 1519 wyświetleń

Indywidualne Mistrzostwa Polski 2018 – fotorelacja

Potemp&Kat&Dragowicz&Czaki&Cichy&FishPriest&Solmyr&Chempion · 11 sierpnia 2018

Witajcie,

Zapraszam na relację z tegorocznych Indywidualnych Mistrzostw Polski, które odbyły się 21-22 lipca w Chorzowie.

Organizację czwartej już edycji tego turnieju w naszym Katowickim ośrodku rozpoczęliśmy już na 4 miesiące przed samym turniejem wrzucając króciutkie info na mitrila. Po miesiącu zaczęliśmy razem z Godfrydem poważnie myśleć nad regulaminem. Postanowiłem zapożyczyć z tegorocznego ETC system rozgrywania turnieju przy okazji troszkę go modyfikując. Dla przypomnienia system wyglądał następująco:

1. Przydzielenie graczy do czterech koszyków.
2. Rozlosowanie grup.
3. Pierwsze 3 bitwy rozgrywane między sobą w konkretnych grupach.
4. Czwarta bitwa sparowanie zwycięzcy grupy A z zwycięzcą grupy B, drugiego miejsca z grupy A z drugim miejscem z grupy B, itd.
5. Piąta i szósta bitwa została już rozlosowana systemem Szwajcarskim.

Poprawne działanie systemu było niestety obciążone warunkiem liczby graczy podzielnej przez 4. Na całe szczęście dotarło do nas 60-ciu wspaniałych graczy. Nie obyło się oczywiście bez pechowego wysypania się jednego z graczy na dwa dni przed turniejem. Na całe szczęście mieliśmy rezerwowego gracza (Wojciech „Kat” Cenkar), który bazowo miał mi pomagać przy sędziowaniu.

Przechodząc do samego turnieju po raz kolejny nie mogło się obyć bez niespodzianki na IMP organizowanych w Katowicach i Indywidualnym Mistrzem Polski 2018 został Wojciech „Kat” Cenkar!!!!!!

Koszyki, grupy, wyniki w grupach i wszystkie paringi znajdziecie w pliku pod artykułem jeżeli ktoś jest ciekaw dokładnego przebiegu rozgrywek.
Wyróżnię jeszcze pozostałych graczy, którzy zdobyli nagrody w kategoriach:

Zwycięzca koszyka II – Damian „Klusek” Dudasz
Zwycięzca koszyka III – Dariusz „Darius” Gniadek
Zwycięzca koszyka IV – Piotr „Piorotorus” Pochopień
Najlepszy najmłodszy gracz – Szymon Macioszek
Najładniejsza armia dobra – Sebastian „Jotun” Grzesiak
Najładniejsza armia zła – Zachary „Zack” Adamczyk

Relacje graczy:

  1. Wojciech „Kat” Cenkar

Po pierwsze chciałem się Przywitać. Jestem Wojciech „Kat” Cenkar zwany również mistrzem wróżką chodź ja wolę tytuł (nie tak zacny jak CZEMPION) Dzierżyglamdringpała.

Jeśli chodzi o same IMP to cieszę się, że brałem udział w ich organizacji. Jestem członkiem zarządu klubu Szybki Szpil i gdy tylko potwierdzone zostało, że IMP zostanie zorganizowane przez nasz klub od razu zaoferowałem pomoc w ich organizacji. Z uwagi, iż mieszkam jakieś 200km od siedziby klubu zostało mi podrzucanie pomysłów, dyskusja nad nimi i oczywiście pełne wsparcie, które mogłem okazać. W tym wypadku polegało to na tym, że dobrowolnie zrezygnowałem z grania na wypadek jakby liczba graczy nie była podzielna przez 4 i w razie czego pomóc w sędziowaniu bądź być graczem wskakującym na miejsce kogoś kto nie przyjedzie nawet w samym dniu turnieju.

Jak się okazało o tym, że zagram dowiedziałem się w sposób cywilizowany dwa dni wcześniej 🙂

Sam pomysł koszyków był dobrze dopracowany i mam nadzieje, że pozostanie tak w dalszych odsłonach IMP. Rywalizacja w Grupach, jak również sam fakt rywalizowania o najlepszych graczy koszyka dodało sporo smaczku mistrzostwom i w połączeniu z losowymi scenami w grupach było po prostu świetnie. Cieszę się, że Potemp i Gotfryd przeforsowali ten pomysł 😉

Sam turniej też uważam za dobrze zorganizowany. Stoły były ułożone niemalże symetrycznie dając każdej armii coś dla siebie. Nie było jakiś kompletnych udziwnień, ale były za to stoły stawiające na równą walkę w równych warunkach dla wszystkich.

Dodatkowo nagrywany stół (który zresztą udało mi się okupować trzy razy) to mam nadzieje fajna sprawa i będzie się powtarzać by w wolnych chwilach zobaczyć interesujące bitwy jak np. ta Solmyra i Pluta. Na wielki plus z pewnością również kawa herbata i woda w ilościach dowolnych co z pewnością pomagało w upalne dni.

A dodatkowo, dlaczego warto by przyjechać za rok? Przez dwa dni w różnych miejscach turnieju zbierały się małe grupki dziwnych kolesi gadających w obcym języku o jakiś fantastycznych stworzeniach i o tym, że rzucają kośćmi. Nie wiem dlaczego, ale na samą myśl o tym i o tym ile uśmiechu było przy tym aż miło robi się na sercu. Chciałbym też nadmienić, że LoTRowe (dziadki używają tego sformułowania) środowisko to jedno z najlepszych jakie znam. W kręgu, gdzie siedzi 10-20 osób każdy mógł zabrać głos opowiedzieć jakąś sytuację i każdy, ten grający o miecz i grający o wieczną chwałę i kolejne czaszki do własnego tronu czaszek słuchał śmiał się albo pocieszał w zależności od sytuacji. Polecam każdemu zarówno IMP jak i uczestniczenie w takich turniejach jak mastery, bo tyle uśmiechu i śmiechu i zwykłej wesołej rozmowy z ludźmi o podobnych zainteresowaniach nie spotka się nigdzie indziej i świetnie ładuje to baterie przed kolejnymi dniami w roku bez turnieju 🙂

p.s. szczególne podziękowania dla Spytka, który potwierdzał moją teorie ze Tom Bombadil i Jagoda wygrywają wszystko i aby mu to udowodnić zabrałem tą parkę 😉

p.s.2. poradnik jak wygrać IMP z podpierdółki jest WIP więc może niedługo się pokaże 😉

2. Arkadiusz ” Dragowicz” Kilian

Jestem graczem z Tarnowa, który zaczął zabawę z systemem bardzo dawno, a scena turniejowa dla mnie ograniczała się do naszych lokali oraz co najwyżej tych z Krakowa, potem system zaczął zanikać co spowodowało interwencje LO w bookach w celu ugrywalnienia systemu, i przez ten okres nasz system w Tarnowie zamarł.

Po latach przestoju z systemem, wkrótce wydarzyła się reaktywacja „Lotra” w Tarnowie, zaczęli przybywać nowi gracze w tym legendarny Wojciech Kat który odświeżył nam system przy czym zachęcił nas do wyjazdów na turnieje do innych, i w tedy zaczęła się przygoda z pierwszymi dla naszego ośrodka masterami…

IMP w Katowicach było dla mnie drugim z kolei turniejem klasy Master w życiu, pierwszym były Macki Wojny w Zgierzu które dobrze wspominam gdzie trochę nawojowałem „cyrkiem”, byłem pozytywnie nastawiony liczbą chętnych więc stworzyłem dość przyziemną rozpiskę co potem okazało się fiaskiem z względu na praktycznie brak ograniczeń przy tworzeniu armii, i dość wysoki format 769pkt.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to losowanie grup, które okazało się dla mnie okrutne, armia oparta na upiorach i braku strzelania (miałem tylko zło) przez cały turniej (tak, każda gra z 6 bitew) musiała się mierzyć z armiami strzeleckimi, które w większości były niemal identyczne, opierały się na niezawodnej Galadrieli Lady of Light, Legolasie czy kolejnej porcji magów pokroju Sarumana, oraz chmarze elfów z łukami (pojawiły się również dodatki w stylu Avengerów czy krasnoludów) a prawdziwy wyjątek stanowiła gra w pierwszej turze z „Spytkiem” który doświadczeniem i dzięki Boże grze Rohanem (tak, wielkie dzięki że choć tutaj nie musiałem walczyć „z lasem”) skopał mi armię w pięknym stylu, z czego jestem dumny bo choć tu była chwila gdzie moja ikona w postaci Gulavhara miała moment w którym mogła zawojować, lecz rzut nie dopisał, bo w kolejnych grach praktycznie na starcie miałem sporo w plecy.

Pierwsze co rzuciło się w oczy to niemal identyczne rozstawienie stołów, lasy po przekątnej okazały się dla mnie gwoździem do trumny, gdyż jak wspomniałem turniej pozbawiony wszelkich ograniczeń pozwalał na dopieszczanie rozpisek o ” Galę LOL” z chmarą elfów na czele, oczywiście zapewne takie ułożenia stołów miały dać szansę walkę z cyrkami, ale według mnie było chybione z względu na boost dla armii strzeleckich oraz braku ograniczeń, ludzie tworzący rozpiski na opartym wcześniej schemacie mieli o wiele lepiej, praktycznie nie możliwe było dorwanie większości bohaterów, zwłaszcza gdy główna siła armii lata i nie może wlatywać do lasów.

W trakcie gry nie obyło się bez różnic zdań względem zasad oraz dopytywania sędziówki o pewne kwestie, co okazało się niezwykle pomocne za co dziękuję organizatorom i sędzią, gdyż w wielu przypadkach decydowało to o losie bitwy, szczególnie o walce na krawędzi lasu modelem latającym.

Cały turniej uznaje za udany, miejscówka, frekwencja i zgranie na medal, „pamiątki” w postaci nowych znajomości czy wieczornych rozmów o systemie zawsze miło wspominam jak te rzeczowe, miło zgarnąć farbkę których mi wiecznie brakuje czy rabat w sklepie, mimo że tym razem nie ugrałem za dużo, z powodu technicznych źle trafioną rozpiską, oraz dwóm kluczowym błędom, których nie uratował nawet sporny o heroiczny ruch w trakcje gry, turniej wspominam za udany i czuje się jako zwycięzca dla Tarnowa! bo jako jedyny przybysz stamtąd postanowiłem reprezentować nasz ośrodek do którego zapraszamy.

Podsumując, szczególne brawa dla Wojciecha „Kata” za zwycięstwo (dumnie jest wracać do domu z wygranym :D), oraz dla organizatorów, od siebie dodam że kwestią sporną na taki turniej jest brak konkretniejszych ograniczeń, wiadomo każdy nastawia się na wygraną, jednak w takim wypadku dochodzi często do starć przykładowo jednego maga na trzech innych, zbyt niewiadome jest to na co trafisz, gdy człowiek wie że przeciwnik zaskoczy go max tym jednym magiem, a nie chmarą z „Galą LoL”, gra trochę skłania bardziej do myślenia, trzeba się dostosować i kombinować po prostu.

Od siebie tyle dzięki jeszcze raz!

3. Bogusz „Czaki” Podgórski

Moje przygotowania do IMP zaczęły się w kwietniu, zasypywany przeze mnie pytaniami Potemp , powiedział „najprawdopodobniej zagramy w piątej bitwie Lords’y Czaki…”, wtedy już wiedziałem, że Hobbitami nie zagram , niemniej jednak z niecierpliwością czekałem na oficjalny regulamin, łamiąc sobie głowę, czym zagrać na tym prestiżowym turnieju.

Czemu nie zagrałem Shire ? Po pierwsze: ograniczenie liczebności do 80 modeli mocno ograniczało moje fantazje na punkcie 125 Hobbitów, które zmieściły by się bez problemu na ten format , a po drugie: „Lords of Battle” jako piąta, przedostatnia bitwa, taką rozpiską Shieru nie maiłbym szans na wygranie tego scenariusza.

Przy tworzeniu rozpiski, wziąłem pod uwagę: wysokie bo aż wynoszące 60% prawdopodobieństwo, że zagramy „To the Death” więc sztandar w mojej rozpisce musiał się pojawić i premia za posiadanie dwóch armii wynosiła 3 pkt czyli mniej niż różnica pomiędzy dużym i małym zwycięstwem , więc w moim uznaniu druga armia nie była konieczna ( potem jak się dowiedziałem premia wynosiła 5 pkt, ale mea culpa )

Postanowiłem postawić na Dol Guldur :

1. Orc Shaman

10x Hunter Orc with Bow

2. Orc Shaman

10x Hunter Orc with Bow

3. Orc Drummer

11x Hunter Orc with Bow

4. Orc Taskmaster

11x Hunter Orc with Bow

5. Yazneg with Fell Warg (L)

11x Hunter Orc with Bow

Orc Warrior with Shield & Spear & Banner

53 łuki , 7 potęg, 59 modeli

Rozpiska dość potężna i bardzo rzadko spotykana.

Siłą tej rozpiski , jest jej mobilność i możliwości strzeleckie, nie wspominają o niezgorszej walce wręcz. A szczególnie możliwość strzelania w walkę, bo możesz być nabuzowanym Boromirem w pełnej szarży lub Nazgulem na bestii szykują trampolinę, walcząc w jednego biednego orka , a ja z przyjemnością ustrzelę go sobie z łuku, niwelują cały misterny plan.

Od samego początku turnieju wiedziałem, że najważniejsza dla mnie bitwą będą te nieszczęsne Lords’sy , ponieważ gdybym trafił na rozpiskę tak zwaną „Hero Army” mógłbym zapomnieć o podium , dlatego ucieszyłem się ogromnie, kiedy zobaczyłem przed piątą bitwą po drugiej stronie stołu Madaronę i jego 37 modeli.

Nie będę tu opisywać każdej bitwy grałem z:

– Marcin Wrona z jego Isengardem

– Marcin „Jaskier” Kopacz , Arnor z Krasnoludami

-Piotr „Dwarfik” Kurzyna Goblin Town (71 modeli)

-Marcin „Balin” Pommersbach Shire + Tom Bombadil, Legolas I Gandalf

– Rafał „Maradona” Macioszek Numenor z Leśnymi Eflami

– Adam „Ajas” Sokół Numenor z Leśnymi Eflami

Większość bitew wyglądała bardzo podobnie, przez pierwsze parę tur pojedynek strzelecki, następnie przeciwnik pozbawiony łuczników zaczyna do mnie biec, tracąc kolejne modele, nie pomagało ani „śwatełko” ani zasłona lasu, do walki wręcz dochodziło w ostateczności.

Jedyną inna bitwą w której musiałem zastosować inną strategię była bitwa z Balinem, „Fog of War” grając przeciwko Legolasowi z Tomem wiedziałem że bez problemu zrani jak nie zabije swój wyznaczony cel gdybym przyjął poprzednią taktykę , więc wysłałem w jego stronę 54 orki pozbawione furii i potęg, którym udało się nie tylko że podejść do Hobbitów jak i poradzić sobie w walce.

Wielkie podziękowania należą się organizatorom za kawał dobrej roboty , moim przeciwnikom no i Fish’owi za pożyczenie modeli.

Do zobaczenia za rok!

4. Bartłomiej Cichy

Tegoroczne IMP było według mnie najlepiej zorganizowane do tej pory. Wręcz mogę nawet powiedzieć ,że pod względem regulaminu, losowaniu, układu stołów , losowaniu par, wyświetlaniu czasu, sprawnemu sędziowaniu, makiet, relacji live z pierwszego stołu oraz nagród dla top3 był to najlepszy turniej od lat na jakich byłem. Ogromne gratulacje dla całej ekipy która wykonała kawał dobrej roboty dla innych!!!
Swoje dokonania raczej mogę uznać poza plan minimum, ale i tak cieszę się że byłem !!! Polecam każdemu kto jeszcze nie odwiedził chłopaków na Śląsku, warto 🙂

5. Michał „FishPriest” Rybarczyk

W zeszłym roku przemierzyłem cały kraj na swoim szlaku turniejów wyjazdowych, przez co, wraz z doświadczeniem sędziego w Łodzi znam bolączki planowania dużych imprez lotrowych. Podstawowymi są – uatrakcyjnienie eventu i właściwe parowanie graczy. Potemp i Godfryd w tym roku osiągnęli niezwykły sukces, dzięki postawieniu na nieszablonowy system dobierania przeciwników, oparty w pierwszych 4 bitwach o koszyki i pozycje w grupach, przydzielając graczy zgodnie z systemem szwajcarskim dopiero przy ostatnich 2 potyczkach. Skrócono w ten sposób do minimum czas potrzebny na przeniesienie modeli do właściwego stołu oraz ustalenie z kim kto gra. Ponadto przydzielano graczy zgodnie z ich umiejętnościami do różnych grup, dzięki czemu każdy trafiał na przeciwników z różnych poziomów, zawsze z kimś mocniejszym lub słabszym, lecz bez faworyzowania, każdy miał równe szanse. Nie tylko udało się większości zagrać z zupełnie nowymi ludźmi ale też niemal uniknięto typowych „szczęściarzy rankingowych”, którzy zajmowali wysokie miejsca bez trafienia na jednego – dwóch solidnych przeciwników. Żałuję tylko, że po wyjściu z grup nie było conajmniej jeszcze jednej bitwy w systemie szwajcarskim, jednak zdaję sobie sprawę, że nie da się wcisnąć siedmiu bitew przy tym formacie. Podsumowanie nie mogłoby być pełne bez pochwały dla świetnego sędziowania i zorganizowania eventu, wraz ze streamem na żywo. Turniej ze sporym powiewem świeżości i dający dobry przykład innym organizatorom, oby takich więcej i do zobaczenia za rok!

6. Mariusz „Solmyr” Futyma

Są takie imprezy jak Mundial, Festiwal Polskiej Piosenki, Dożynki w Kielczy, czy Indywidualne Mistrzostwa Polski w Lotra. Imprezy, których nie sposób pominąć w kalendarzu. Tego roku nie było inaczej. Pomińmy te mniej znaczne, skupmy się na IMP. Tym razem w końcu przypasował format. Scenariusze nie były najgorsze. Smaug, zawyła podświadomość i chwilę potem do organizatorów poleciało zgłoszenie. Szybka wymiana zdań ze starą ekipą, dogadany nocleg, dojazd i lecimy na najważniejszą imprezę w roku każdego Lotrowca.

System koszyków i grup był ciekawy i dodawał smaczku całej imprezie. Co prawda zawiodła mnie wiadomość, że jednak nie gramy 1 z 2 miejscem z sąsiedniej grupy, ale cóż, pozwalało to sprawiedliwiej wyłonić zwycięzcę.

Zanosiło się na świetne zawody. Steam z pierwszego stołu, makietki i blaty ładnie przygotowane, przeciwnicy na najwyższym poziomie, a sędzia ogarnięty. Mało tego, Smauguś spisywał się perfekcyjnie, wygrywając w grupie wszystkie trzy gry. A patrząc na rozpiski przeciwników, wcale się na to nie zanosiło.

Dzień pierwszy skończony kompletem zwycięstw. Nazajutrz czekała mnie gra z Plutem aka. Niszczycielem. Obaj byliśmy niepocieszeni, wręcz zawiedzeni, że ten bratobójczy pojedynek miał rozegrać się w piątej rundzie, a nie w finale. Co poradzić? Taki los. Po najbardziej wymagającej grze w mojej niekrótkiej lotrowej karierze Smaug spłonął w ogniu młodszych braci i moje marzenia o zwycięstwie wzięły w łeb. Co gorsza, Pluto przegrywa finał i żaden z nas nie odnosi tryumfu, mimo, że już byliśmy w ogródku, już witaliśmy się z gąską.

Nie było to jednak powodem do płaczu. Zwycięstwo Kata i to w okolicznościach, które miały miejsce, ucieszyło zapewnie nie mnie jednego. Świetna rozpiska, wpasowująca się w regulamin, szczęśliwie wylosowane scenariusze i sprzyjająca drabinka – oto przepis na sukces.

Podsumowując, turniej pierwsza klasa. Nie chcę się do niczego przyczepiać i nie przyczepię się, bo praktycznie nie mam do czego. Być może organizator powinien być bardziej dosadny i rzucić kilka karniaków lub wyprosić za drzwi. Z drugiej strony nikt nie rzucał sprośnymi kośćmi, więc nie czego roztrząsać. Raz jeszcze gratulacje dla Kata! A Smaug? No cóż… będzie czekał na kolejną okazję.

7. Tomasz „Chempion” Rochatka

Dla mnie Indywidualne Mistrzostwa Polski 2018 rozpoczęły się w tym roku w okolicach kwietnia, kiedy pojawiły się pierwsze ustalenia z Klubem Szybki Szpil w kwestii organizacji oraz zarys regulaminu. Początkowo ja miałem turniej sędziować, jednak ze względu na walkę o skład na ETC 2019 i fakt, że IMP to był mój prawdopodobnie ostatni master w sezonie liczący się do rankingu maserowego, Potemp był na tyle uprzejmy, żeby zająć się sędziowaniem.

Format, zgodnie z budowaną tradycją, to open, bez wahania więc wystawiłem swoją ulubioną rozpiskę w grze- heroarmy nazguli na bestiach z szelobą. Z dobra zdecydowałem się również na heroarmy, które miało radzić sobie z założenia z Smaugiem, Smokami, Latającymi Cyrkami i innymi dziwactwami- Bracia Elfi, Legolas, Galadriela Lady of the Light, Erlond (wszystko naturalnie na koniach), oraz Tom Bombadil.

Turniej ułożył mi się na tyle dobrze, że 5/6 bitew rozegrałem Nazgulami, którymi czułem się dość pewnie ze względu na częste granie tą armią w tym sezonie z dobrymi wynikami. Dosłownie kilka słów na temat bitew:

  1. Zajmowanie górek na Piorotorusa- gram Nazgulami na Gondor wspierany Lennami oraz Galadrielą Lady of the Light. Chwila szachowania i udaje się wyssać Galadrielę, turę później przeciwnik się się ustawia umożliwiając mi dzięki heroicznym walkom zabicie trzech bohaterów w jedną turę (Boromira z sztandarem, Beregonda oraz Forlonga). Turę później ginie Galadriela, przeciwnik w tym momencie widząc że nie jest w stanie zagrozić nazgulom zajmuje dwie górki oraz puszczając kilka modeli na trzecią co wymusza rozdzielenie mojej armii (co w przypadku grania 5 modelami nie jest łatwe). Udaje mi się zabić modele próbujące przejąć moją górkę, oraz część modeli zajmujących górkę środkową- jeśli gra skończy się w tym momencie wygram tylko minorem. Gra jednak toczy się jeszcze przez dwie tury co umożliwia mi całkowite wyczyszczenie środkowego wzniesienia- ostateczny wynik 8:2 dla mnie.

 

  1. Contest of Champions na Lukana- znów gram Nazgulami tym razem na konnych Rivendel Knightów z Legolasem i Sarumanem. Przeciwnik wystawia się w lesie licząc, że uda mu się uszkodzić mnie z łuków i magii w momencie kiedy będę podchodził pod niego. Chowam się za wzniesieniem i czekam na przegranie pierwszeństwa, kiedy to się udaje wyciągam za pomocą czaru Compel dwóch szeregowych elfów i zmuszam ich do walki z moimi liderami- uda się zabić obu, co ustala wynik na 2:0 dla mnie i zmienia obraz bitwy. W następnej turze odlatuje do swojej krawędzi zmuszając przeciwnika do podbiegania do mnie i wyjścia z lasu. Szeloba dostaje ranę z łuków i rzuca na męstwo eleganckie oczy węża co zmusza ją do wydania dwóch potęg i dwóch losów (wcześniej broniła czas z 2 kości więc to wszystko co jej zostało). W pewnym momencie przeciwnik łapie mnie i wygrywa następującego heroika, Dwimmerlaik dostaje dwie rany i cudem się ratuje oboma punktami losu (4,5). W tym momencie wynik to jakieś 5:0 w zabitych liderami modelach. Rozgrywam walkę Undyinga z jednym elfem, wygrywam ją i rzucam w taki sposób, by przewrócić walczącego Legolasa i kilka elfów i uratować walczącego z nimi KoU. Przeciwnik sfrustrowany rzutami oraz obrazem bitwy poddaje się, 12:0.

 

  1. To the Death na Kamikazee- gram dobrem (mam sztandar w tej armii, co tylko pokazuje jak świetnie ten turniej się ułożył dla mnie), na Harad pod SLem z katapultą. Przeciwnik nie ma sztandaru więc z miejsca wygrywam 2:0, całą armię koncentruję w 2” od Bombadila co uniemożliwia oddawanie do mnie strzałów z katapulty. Chowam się w lesie, początkowo strzelam Deadly Shootami w SLa, przeciwnik widząc że jego dni są policzone umiejętnie chowa go za szeregami i kładzie na ziemi tak żebym go nie widział, resztą armii próbuje się strzelać. Strzelanie powoli zaczynam wygrywać dzięki kapitalnym rzutom Legolasem na ranienie (co turę ściągam 1 WoKa, chcąc też zmusić do ujawnienia dwóch Hasharinów kryjących się gdzieś pod postacią tych WoKów). W końcu przeciwnik wbiega do combatu, moi bohaterowie wspierani przez Bombadila i Erlonda rzucającego gniewy natury radzą sobie nieźle, ostatecznie nie daję sobie zabić Sztandaru ani Lidera, wbijam breaka, zabijam lidera wroga. Bardzo chaotyczna gra z mojej strony, ale armia w tym scenie wybaczyła każdy błąd- 12:0.

 

  1. Fog of War na Diego i leśne elfy wspierane Numeronem z Isildurem (2 Stormcallerzy, Gala LOL, Legolas, Isildur). Wygrywam pierwsze 6 inicjatyw. Nie mając wyjścia podchodzę pod wysuniętego konnego Galadrima licząc na jakaś trampolinę i błąd przeciwnika. Wysysam Stormy, jeden z nich zostaje na jednej woli- rzuca Call Winds w mojego WK, rzuca piątkę, podbija ją potęgą do 6. Bronie z 5 kości- maksymalny wynik 4, używam dwie ostatnie potęgi. Przeciwnik popełnia jednak błąd, źle cofa się szeregiem co umożliwia mi trampolinę dwoma nazgulami w idealnie ułożony dwuszereg leśnych elfów z Numeronem z defem 4. Decyduję się na to ryzyko, wygrywam walki, rzucam na 8 cali każdy rzut, łącznie zabijam 4 modele. Przegrywam kolejne heroiki i pierwszeństwa co daje przeciwnikowi możliwość zajmowania moich nazguli i robienia scena. Kolejny błąd przeciwnika umożliwia mi zabicie Legolasa, którego wytypowałem sobie do zabicia oraz przesunięcie Undyinga tak żeby blokował modele wroga chcące zająć teren. Niestety- przegrywam pierwszeństwa, przegrywam heroiki, nazgule w końcu jeden po drugim wyparowują, nie zadaję większych strat przeciwnikowi. Wynik bodaj 6:2 dla Diego.

W tym momencie jasne jest, że gram już tylko o podium bo 1 miejsce jest poza zasięgiem.

  1. Lords of Battle na Mikza- przeciwnik gra Heroarmy Rohanu- Eorl, Erekrebrand, Gamling ze sztandarem, Gandalf Biały, dwóch King of Man konno, Legolas konno. W 1 turze przeciwnik zbyt blisko wystawia Legolasa co umożliwia mi jego wyłączenie od 1 tury (bałem się deadly shootów w Dwimma). Kolejne tury- transfixowanie i zjadanie kolejnych bohaterów, przeciwnik miał małe szanse tą armią na Latający Cyrk, rzuty mu nie pomogły- 12:0 dla mnie.

 

  1. Dominacja- i znów trafiam idealnie, Kazek i konny Rohan na mój Cyrk. Jeśli konny Rohan jest gorszy od jakieś armii, to jest to cyrk. Pierwsze dwie tury to wyssanie i złamanie kostura najpierw Sarmuanowi, później Gandalfowi. Przeciwnik widząc to podejmuje dobrą decyzję i rusza do walki (miałem nadzieję że cofnie się jeszcze i będzie próbował do mnie strzelać co daje mi całkowitą inicjatywę w bitwie). Bitwa wygrana, popełniam jednak 2 karygodne błędy- zapominam że mój KoU walczy na przewróconego Erekrenbranda (nie widzę go też bo jest zasłonięty przez bestię), i zamiast zabić bohatera to zabijam szeregowe jednostki z tej walki- przeciwnik przez to ma turę dłużej wyższe męstwo i utrzymuje modele na punktach- które oczywiście już zdążył zająć). Drugi błąd to umożliwienie zaszarżowania WK konnemu Rohhirimowi, WK w tym momencie ma 1 wolę i wyparowuje po tej walce- grając dominację pięcioma modelami strata jednego z nich to ogromna strata. Do tego dochodzi Undying, który z 8 woli nie potrafi wyratować rany i wyparowuje. Ostatnia tura, którą rozpoczynam przegrywając maską- Szeloba szarżuje jeźdźca przy punkcie, Dwimm zajmuje drugi punkt, 3 pozostałe kontroluje przeciwnik, moje nazgule mają za daleko żeby cokolwiek zrobić. Przeciwnik nie zdaje męstwa modelami na dwóch punktach, Szeloba wygrywa walkę i zabija model na trzecim punkcie- udaje się wygrać 6:3, co daje mi w efekcie trzecie miejsce.

 

Turniej ułożył się dla mnie idealnie poza bitwą z Diego, która ułożyła się idealnie dla przeciwnika. Gdybym wygrał z Diego, grałbym Lords of the Battle na Czakiego- była szansa na wygraną akurat tego scenariusza, i dominację na Kata. Nie wiem czy z Katem bym cokolwiek był w stanie zrobić, ale wystarczał mi wtedy tak naprawdę remis żeby go przeskoczyć- czuję, że w tym roku podobnie jak 3 lata temu, miałem zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, ale nie udało się. Tak czy inaczej jestem bardzo zadowolony ze swojego wyniku i chciałem z tego miejsca podziękować wszystkim przeciwnikom za wymagające ale zupełnie bezspinowe gry. Słowa podziękowania należą się też Potempowi za sprawne sędziowanie i pomoc w organizacji oraz Klubowi Szybki Szpil za 4 wspólne Indywidualne Mistrzostwa Polski- widzimy się za rok.

 

Zdjęcia wykonywał dla nas „Take a Moment” za co serdecznie jeszcze raz dziękujemy!

Gorąco zapraszam wszystkich już dziś na naszą piątą edycję za rok!
Do zobaczenia!

Potemp

Paringi-IMP2018

Dołącz do dyskusji

  1. DariuS · 14 sierpnia 2018 o 18:18

    Fotki na prawdę na najwyższym poziomie – bardziej artystycznie nie było nigdy!
    Świetnie uchwycone emocje! Mini studio z live też MEGA pomysł – może ktoś wytnie najlepsze momenty? 😛
    Organizacja: PIERWSZA KLASA! -> Zarówno sam nowy system GRUPOWANIA GRACZY jak i miejsce wszystkich bitew.
    Panowie Organizatorzy – REWELACJA! 🙂
    Herbata i woda –
    Jestem pod wrażeniem – tyle ode mnie.

  2. Godfryd · 14 sierpnia 2018 o 11:15

    Kat najbliżej wygranej z Tobą był Mike bo była szansa że zachlejesz w IW na tyle że nie dasz rady stawić się na pierwszą bitwę xD

    1. Kat · 14 sierpnia 2018 o 12:47

      Tez fakt 🙂

  3. loku · 13 sierpnia 2018 o 22:42

    Nie no panowie ile razy będę jeszcze widział to zdjęcie jak od Kata dostaje baty ^^ ( już przez moment zapomniałem i czułem się z tym dobrze )
    Ogólnie super turniej na wysokim poziomie – przydzielenie graczy do koszyków jest to ciekawa alternatywa dla wcześniejszych imprez na jakich byłem i przyznam szczerze ze to był naprawdę ciekawy pomysł a przede wszystkim układ ten się sprawdził dzięki czemu moim zdaniem impreza IMP zostanie zapamiętana przez większość graczy za udaną
    Nie wspomnę o organizatorach którzy również stanęli na wysokości zadania i dodali od siebie dużo serducha pomysł z transmisją na pierwszym stole bajka !! a także magiczne hasło ,, Panowie pierwszy stół jest tylko dla graczy nie podchodzimy, nie przeszkadzamy ! ‘’ uważam że na tym etapie gry jest to konieczny wymóg nie zawsze przestrzegany dlatego też w tym przypadku oko organizatora musi czuwać. Wiadomo nie zawsze wszystko jest kolorowe — brak możliwości spożywania alkoholu na imprezie DRAMAT !!! 😛 😛
    Dobrej nocy Panowie !!

    1. Kat · 13 sierpnia 2018 o 23:30

      Loku ty byłeś najbliżej wygranej ze mną!! 🙂

  4. Barti · 13 sierpnia 2018 o 21:28

    Mega fajnie, że na taaaaakie relacje jeszcze w obecnych czasach można liczyć. Jest co poczytać, na czym oko zawiesić. Po UM i IMP czekamy na więcej tego typu relacji!

  5. Garrry · 12 sierpnia 2018 o 19:42

    Dzięki wielkie dla wszystkich, którzy przyczynili się do zorganizowania tego świetnego turnieju! Gratuluję zwycięzcom wszystkich wspomnianych w tekście kategorii a zwłaszcza Mistrzowi Polski. Korzystając z okazji chciałbym bardzo podziękować swoich przeciwnikom, w kolejności: Tomaszkowi, Dragowiczowi, Jankowi Spytkowi, Ravenowi, Baksonowi i Jestę Ersoftę. Każda bitwa było fajna i ciekawa, trzeba było kombinować ;). Co do samego artykułu – dobrze i ciekawie spisane, udane zdjęcia, kilka na pewno nadawałoby sie na memy ;).

  6. Kat · 12 sierpnia 2018 o 01:19

    Jeszcze raz wielkie dzieki za turniej. Wincyj takich relacji!! 🙂

Może Ci się spodobać

Relacje i turnieje

Mitrile 2018

· 9 listopada 2018