Relacje i turnieje 11 137 wyświetleń

Kalinsowa relacja z Turnieju – Zimowe Starcia

Kalins · 22 lutego 2018

Po grudniowym sukcesie na małym świątecznym Warszawskim Turnieju wzrósł mi apetyt na uczestnictwo w kolejnym lokalnym turnieju. I tak pojawiłem się wraz z Grzesiem na lutowym lotrowym spotkaniu na 550 pkt. organizowanym przez Marcina w doskonałej siedzibie Klubu Dragon. Lubię turnieje na których regulamin dopuszcza posiadanie dwóch armii, po to, aby uniknąć walki tych samych frakcji ze sobą. Osobiście nie znoszę grania tych samych frakcji ze sobą, a i mechanika naszego systemu najlepiej działa jeśli walczy Dobro vs Zło. Uważam, że możliwość posiadania dwóch armii powinna stać się stałym zapisem regulaminowym na wszelkich singlowych turniejach.

Mając w pamięci doskonały grudniowy debiut konnego Rivendell postanowiłem ponownie zagrać śliczniakami pod wodzą Elronda i Cirdana. Wcisnąłem 14 konnych i 2 bohaterów. Na Zło wybrałem armię Gundabadu pod wodzą Bolga i Shamana na wargu, jednym Ogrze, dwóch Dead Marsch Spectrach i kilkudziesięciu orków. Lubię te pancerne chrabąszcze, a jeszcze bardziej lubię zasadę czystej armii Gundabadu tj. „Master of the Battle". Wciskając Bolga w środek bitewnego zgiełku nie muszę martwić się o punkty potęgi.

Grześ z kolei rzutem na taśmę domalował konnych Rotnów i wystawił się na konnych Rotnach z Aragornem (w sumie coś koło 13 modeli) oraz zawsze chciał pograć czystym Angmarem z Gulavharem, Shadem, Spectrach, Dead Marshach, Orkach i Barrow Wighcie.

Przed Turniejem mieliśmy okazję rozegrać dwie bitwy w warunkach domowych i dwukrotnie dostałem lanie – raz od konnych Rotnów w scenariuszu „Ill met by Moonlight", a raz w „Domination" (https://www.facebook.com/Mitrilpl-131298586882482/?ref=bookmarks), gdzie konny Rivendell został pokonany przez Angmar. Warto było pograć w domu szkoleniowo podpowiadając sobie, jak grać, bo zdecydowanie doświadczenia te zaprocentowały podczas turnieju.

Po przybyciu do Klubu Dragon obejrzałem sobie stoły i modele szykujących się do gry kolegów z systemu „Flames of War" i z zadowoleniem przyjąłem fakt, że do gry w naszym lokalnym turnieju stanęło 12 graczy. Szkoda, że nie pojawia się nikt kto zaczyna uczyć się naszego systemu i konia z Rivendell z rzędem temu, kto wpadnie na pomysł, jak w stolicy upolować nowych graczy.

I bitwa – „Ill met by Moonlight" vs Kamikazee
Ill met by moonlight
Ill met by moonlight

Z wiecznie pozytywnym Kamikazee grałem już nie raz z różnym skutkiem – wiedziałem, że jest to doświadczony gracz i łatwo nie będzie. Przyszło nam grać bitwę o ciekawym scenariuszu, gdzie ograniczona jest widoczność broni strzeleckiej do 12", ale z kolei zwiększona jest skuteczność ranienia. Na pewno jest to scenariusz bardziej pod strzeleckie armie i liczyłem, że ten scenariusz przypadnie mi zagrać konnym Rivendell, ale los chciał, że Kamikazee miał tylko jedną armię Leśnych Elfów, więc musiałem zagrać pancernymi Gundabadami – nie byłem najszczęśliwszy z tego wyboru, bo w armii Zła nie miałem ani jednego łuku.

Z kolei armia Kamikaze była pełna łuków i wszystkie modele miały broń miotaną, a przewodził nimi Haldir i chyba ze 2 Stormcallerów. Słabo to widziałem i postanowiłem nie uciekać przed łukami, bo i tak mnie dorwie, tylko licząc na wysoką obronę orków za wszelką cenę dotrzeć jak najszybciej do kruchych Leśniaków i w walce wręcz zniwelować przewagę ogniową. Z głównej części swojej armii wydzieliłem mały oddział uderzeniowy w postaci 3 Bersekerów, Spectry i Trackera na wargu i posłałem ich na prawą stronę, aby zlikwidować mały oddział Leśnych Elfów.

Na pozycjach
Na pozycjach

Marsz pod ostrzałem z łuków
Marsz pod ostrzałem z łuków

W momencie dotarcia pod zasięg ograniczonego strzału w tym scenariuszu, zacisnąłem zęby spodziewając się masakry od łuków, ale główna część na lewej flance nie została nawet draśnięta – kości były po mojej stronie. Gorzej zrobiło się w momencie, kiedy Leśniaki obrzuciły moje pancerne chrabąszcze bronią miotaną – w jednej salwie zginęło mi czterech orków i tylko jedną nędzną dusze uratował Szaman. Pomyślałem, że jeszcze jedna taka tura i nie będzie miał kto walczyć. Na prawej flance z salwy z łuków zginęło mi dwóch Bersekerów i wbudowana furia nic nie dała – został mi jeden Berseker i Tracker na wargu kontra czterech Leśniaków z Sentinelem…..

 

I w tym momencie (co później zgodnie przyznaliśmy po bitwie) Kamikazee popełnił mały błąd nie odskakując do tyłu i zyskując jeszcze jedną turę strzału, lecz poszedł do wali wręcz, licząc zapewne, że czarami „Nature's Wrath" zmasakruje mi pancerniaków. Rzeczywiście – tak też się stało. Wywrócił mi praktycznie całą armię na lewym skrzydle, a Szaman poleciał sobie aż 11 cali do tyłu (tracąc warga), bo wolał skorzystać z opcji darmowego latania za pomocą czaru „Call Winds", niż siedzieć na tyłku i ratować dusze kaprawych orków. Nie było mi za wesoło widząc sytuację na polu bitwy, tym bardziej, że na prawej flance tylko dwa moje modele walczyły z dwukrotnie liczniejszymi siłami Leśniaków.

 

I wtedy cały na biało do walki wszedł Mr Bolg, który bardzo, ale to bardzo nie lubi Elfów wszelkiej maści… Na wargu z szarżą, z bronią dwuręczną bez minusów, z zasadą specjalną kontra Elfom rozpoczął taniec śmierci. Zabił Haldira, Stormcallera i jeszcze pięciu innych Elfów, a pozostałe moje Orkasy wstały po kolejnym Gniewie Natury i przystąpiły do mordowania Elfów. Warto też odnotować, że z radosnym śpiewem na ustach wrócił mój Szaman z 11 calowego spaceru i wyratował jeszcze jedną duszyczkę.

Walka na całej linii
Walka na całej linii

Walka w zbliżeniu
Walka w zbliżeniu

Na prawej zaś flance, to co wyczyniał mój jeden Berseker przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Zaszarżowałem nim dwóch Leśniaków, wygrał walkę i zabił obu. W tym samym czasie Tracker zginął w walce z Sentinelem i jeszcze jednym Leśnym, więc mając priorytet zaszarżowałem Bersekerem na oba Elfy. Wygrałem walkę i zabiłem obu. Ktoś na fb podpowiedział mi, abym używał Bersekerów i z ręką na sercu przyznaję, że te jednostki są mordercze – długi ruch, dwa ataki, wysoki poziom walki i wbudowana furia – jest moc.

Szalejący Berseker na prawym skrzydle
Szalejący Berseker na prawym skrzydle

Berseker zamiótł prawą flankę i poleciał dalej
Berseker zamiótł prawą flankę i poleciał dalej

Walka potrwała może jeszcze jedną, dwie tury i armia Leśnych osiągnęła poziom 25% strat i tym samym scenariusz dobiegł końca. Wygrałem wysoko i chociaż początek gry był fatalny, to jednak kombinacja wysokiej obrony orków, skuteczności Bersekera oraz zabójczego tanga Bolga, spowodowały, że zwycięstwo przypadło mojej osobie. Fajnie się grało z Kamikazee w przyjemnej i bardzo fair-play atmosferze. Dziękuje.

Efekty Bolga - 7 zabitych i Szaman, który uratował 2 życia.
Efekty Bolga – 7 zabitych i Szaman, który uratował 2 życia.

Koniec bitwy - Gundabad rządzi :)
Koniec bitwy – Gundabad rządzi 🙂

Zwycięstwo!
Zwycięstwo!

II bitwa – „Fog of the War” vs Malbeth

Fog of War
Fog of War

Z kolegą Malbethem chyba nie miałem przyjemności grać do tego momentu, ale widząc bardzo wysokie zwycięstwo w pierwszej jego bitwie spodziewałem się trudnej gry – tak też się stało. Po wystawieniu za cel wybrałem Barrow Wighta, a za swój teren, który muszę utrzymać do końca gry las, przy którym rozstawiłem swoje jednostki. Jak się okazało był to błąd, bo w późniejszym etapie gry główna walka toczyła się właśnie w tym lesie, gdzie przewagę liczebną miał Angmar. Powinienem był wybrać domek po prawej mojej stronie i miałbym pewne punkty – niestety stało się inaczej.

Elfy na konikach - pysk w pysk
Elfy na konikach – pysk w pysk

Elfy czekają i strzelają
Elfy czekają i strzelają

Kolega Malbeth słusznie obawiając się elfickich łuków wystawił Gulavhara wraz z Trackerami na mojej lewej flance schodząc z linii ostrzału. Ja z kolei podjąłem decyzję, że pierwsze punkty w scenariuszu zarobię doprowadzając przeciwnika do „breaka" poprzez ostrzał z łuków i opóźnianie jego natarcia poprzez odpalany z Elronda czar Gniew Natury. I rzeczywiście tak też się stało – pierwsza salwa zmiotła chyba z pięć modeli, jednak kolejne tury nie były już takie dla mnie łaskawe. Nie mogłem zranić Barrow Wighta, a Spectry i Orki nie umierały już tak chętnie od moich strzał.

 

Tu popełniłem kolejny błąd, nie wykorzystując kompletnie możliwości mobilnych mojej kawalerii. W pewnym momencie armia Angmaru skręciła w kierunku lasu uciekając przed łukami i tym samym tworząc wolną przestrzeń dla mojej kawalerii. Niestety nie skorzystałem z tej okazji, a powinienem ruszyć z kopyta w tę lukę i wyrwać się z zaciskającego się okrążenia.

Angmar ponosi straty
Angmar ponosi straty

Później było już tylko gorzej i popełniłem kolejny błąd – mając priorytet należało odskoczyć Elrondem i kawalerią jak najdalej od nadlatującego Gulavhara i próbować wyrwać się z okrążenia. Ja jednak podjąłem decyzję o ataku na bestię i zabicie jej w jedną turę – zaszarżowałem wszystkim co miałem w zasięgu heroicznego ruch Elronda i ukochane lasy Elfów, stały się jednocześnie ich grobem…

 

Heroic Strike przegrywam, Gulavhar wygrywa walkę przy pomocy strasznego Shade i rozrywa Elronda. Elrond wykorzystuje pierścień, przerzuca skutecznie tylko jeden Fate i stoi na jednym życiu. Rozpoczyna się kolejna tura, podjeżdżam Cirdanem i zamiast odpalić wzmocniony czar „Renew” odradzam tylko jedno życie Elrondowi – w tej samej turze Elrond zostaje rozerwany przez Gulavhara, ginie w kolejnej Cirdan i duża część kawalerii. Przegrywam bitwę z kretesem i w dużym stopniu na własne życzenie. Przeciwnik zagrał dobrze, skutecznie i wykorzystał moje błędy. Grało się fajnie i sympatycznie, mimo wysokiej przegranej. Dziękuje.

Kombinacja Gulavhar i Shade robi krwawą robotę
Kombinacja Gulavhar i Shade robi krwawą robotę

III bitwa – „Domination” vs Guardian

Domination
Domination

Guardian I brat Mikz, to wieloletni weterani Lotrowi – Guardian przypomniał mi (co za pamięć – zazdroszczę ), że ostatni raz graliśmy ze sobą – uwaga, uwaga! – 11 lat temu w jednej z Warszawskich szkół, gdzie odbywały się lokale. Graliśmy wtedy turniej parowy na 400 pkt. i ja z kolegą Darulusem (woli Warhammera od Lotra – nieładnie Darku) przegraliśmy z braćmi. Pomyślałem sobie, że pamiętliwy nie jestem, ale po 11 latach warto wziąć odwet . Czy się udało? Relacja poniżej.

 

Dominacja, to jeden z moich ulubionych scenariuszy, ze względu na fakt, że trzeba kombinować w nim na wielu frontach, zabezpieczając punkty kontrolne. Guardian wystawił Khamula na bestii, Suladana, Easterlingów z pikami, kilku Serpent Ridersów i chyba z 6 Half Trolli. Może nie liczna, ale całkiem mobilna armia, z mocnym czarodziejem i Half Trollami wspartych pikami do mordowania wszystkiego na ich drodze.

 

Ustawiłem się praktycznie przy samej krawędzi i od początku podjąłem decyzję o wykorzystaniu pełnej mobilności mojej armii. Nie zrobiłem tego w ostatniej bitwie, a ponadto miałem doświadczenie, jak zagrać ten scenariusz, bo kilka dni wcześniej rozegraliśmy go z Grzesiem. Wiedziałem, że nie utrzymam tych punktów, przy których zaczynałem grę, dlatego też od razu wydzieliłem dwa małe oddziały, które miały zająć się dotarciem do skrajnych punktów po stronie Guardiana. Niestety tu popełniłem lekki błąd, bo wystawiłem zbyt blisko Khamula na bestii kilku konnych, których już w pierwszej turze przyciągnął do siebie. Jeden kawalerzysta jednak umknął z zasadzki i pomknął w kierunku punktu.

Początkowe ustawienie
Początkowe ustawienie

Kolejne etapy bitwy to próba złapania Elronda w okrążenie przez Khamula i Suladana, co w pewnym momencie Guardianowi się udaje. Jednak Elrond wygrywa walkę, ale z kolei nie jest w stanie zranić Suladana. Później uciekam (lub bardziej – udaję się na z góry upatrzone pozycje ) Elrondem od Khamula na bestii, który de facto jest już wyłączony z gry, bo po walkach z Elrondem, odpieraniu jego czaru stoi na 2 wolach. W tym samym czasie ostrzał prowadzony w centrum przez moich łuczników nie przynosi żadnego rezultatu – nie jestem w stanie zabić żadnego z Half Trolli zanim nie dojdzie do walki wręcz… Po raz kolejny opieranie strategii wyłącznie na łukach może okazać się dość bolesnym doświadczeniem.

 

Na prawym skrzydle mój samotny jeździec szarżuje na samotnego Easterlinga powala go i lancą dokańcza robotę – mam już jeden punkt. W tym samym czasie dwóch innych kawalerzystów na lewej flance atakuje innego Easterlinga pilnującego punktu i chociaż nie lubię zabijać Eaesterlingów, to nie mam wyboru . Mam już dwa punkty i teraz muszę zabezpieczyć jeszcze jeden – środkowy. Podejmuję decyzje odskoczenia od walk w centrum i przesunięcie resztek kawalerii na środkowy punkt, którego Guardian nie pilnował. Punkty potęgi Cirdana pozwalają mi na kontrolę ruchów i tym samym zajmuję środkowy punkt – całkowicie przeszedłem na stronę przeciwnika w kontroli punktów – takie zagrania lubię najbardziej.

Walka na całej planszy
Walka na całej planszy

W momencie kiedy realizuję zadania scenariusza, samotny Elrond walczy z kilkoma Half Trollami i Easterlingami. Wygrywa jedną walkę i zabija dwie jednostki, ale w kolejnej robi się gorąco, bo przegrywam walkę i Guardian zadaje obrażenia w okrążęniu. I wtedy w mojej ocenie mój przeciwnik popełnia błąd – połowę ciosów przeznacza na ranienie konia Elronda, który i tak przeżył, a pozostałą połową próbuje zranić Elronda. Pierścień robi robotę i możliwość przerzucenia losu ratuje życie Elronda – mój Lider wychodzi z tej walki bez żadnej rany i piękny elficki pancerz może się świecić dalej . Obie armie są tuż przed złamaniem, jednak w tym samym momencie gra kończy się i wygrywam dzięki większej ilości kontrolowanych punktów 6:4.

Kontrola pola podstawą taktyki w tym scenariuszu
Kontrola pola podstawą taktyki w tym scenariuszu

Była to bardzo emocjonująca i wymagająca bitwa, której wynik wahał się do ostatniej chwili. Momentami było nerwowo, ale bez żadnego spięcia i fair-play. Dziękuję za grę. Ostatecznie udało mi się zrewanżować za ostatnią grę 11 lat temu, a Grześ zrewanżował się za Darulusa, wygrywając w pierwszej bitwie z Guardianem .

 

Ostatecznie na 12 graczy zająłem 5 miejsce, a Grześ 8. Jestem zadowolony z wyniku i widzę wyraźnie, że im więcej człowiek gra, tym bardziej rośnie „skill”. Cieszę się, że było nas 12 na lokalu i liczę, że w jakiś sposób uda się dotrzeć do nowych graczy. Na koniec rzut okiem na salę do gry i oryginalne koszulki „Fajkowych Zielarzy”. Trzeba też zauważyć, że koszulka na takich plecach robi wrażenie – sam latam na „siłkę” regularnie, ale ten poziom pleców kolegi MCK jeszcze daleko przede mną .

Rzut okiem na salę
Rzut okiem na salę

Tak się robi plecki Panowie ;)
Tak się robi plecki Panowie 😉

Pozdrawiam wszystkich uczestników Turnieju, dziękuje organizatorom i zapraszam do komentowania. Pamiętajcie, że to jedyne podziękowanie dla autorów często piszących jeden art kilka dobrych godzin.

 

Do zobaczenia na Lotrowym szlaku,

 

Kalins

Dołącz do dyskusji

  1. Godfryd · 26 lutego 2018 o 11:08

    Dzisiaj w końcu miałem spokojny poranek i fajnie było coś poczytać do kawy 🙂 Super relacja, oby więcej takich treści się tu pojawiało 🙂

  2. Barti · 25 lutego 2018 o 09:21

    czyta się z przyjemnością – dobra robota!

  3. DARIUSZ · 24 lutego 2018 o 16:19

    Ale się rozmarzyłem … żałuję że nie byłem … lubię takie dokładne i profesjonalne relacje . Dziękuję

  4. _MCK_ · 23 lutego 2018 o 20:05

    Bardzo udany turniej, super artykuł, pozdrawiam

  5. Jaskier · 23 lutego 2018 o 11:10

    Fajnie poczytać takie arty z robionych przez Siebie turniejów, widać że się gracze dobrze bawili. Mnie bardzo cieszy wysoki poziom turnieju. Było powalająco mało pytań o zasady, a gry były wymagające. Oby tak dalej! 🙂

  6. Kalins · 23 lutego 2018 o 09:53

    Kat – oj dobrze pamiętam tamtą naszą bitwę :). Nikt tu nie mówi o zemście, ale jakby się trafiło, to …. 🙂

    Dragowicz – dzięki za podpowiedź – modele bardzo mi się przydały podczas gry.

  7. Dragowicz · 23 lutego 2018 o 08:05

    Cieszę się za docenienie rady o graniu Berserkerami, lubię promować te jednostki bo 3-6szt zawsze warto mieć 😉

  8. Kat · 23 lutego 2018 o 00:18

    az stach pomyslec ze moze i ty kalins bedziesz chial ssie zemscic za jakąś starą bitwe sprzed wieków 🙂

    fajny art dobrze sie czytało 🙂

  9. DariuS · 22 lutego 2018 o 22:47

    Świetny arcik Kalins!
    Dięki 🙂

  10. Wiesniak · 22 lutego 2018 o 22:22

    To już piąty artykuł w lutym. Absolutne szaleństwo! 😉
    Dzięki za relację, przyjemnie się czytało.

Może Ci się spodobać

Relacje i turnieje 6

DMP i Mitrile 2018 – fotorelacja

Alexij&Barti&Jaskiej&Kalins · 29 listopada 2018