Armie i taktyki 12 105 wyświetleń

Kompanie bitewne

Garry & Orlacien · 26 września 2015

Kompanie bitewne to nie jest żadna nowość wydawnicza. Znane są już od dość dawna, jednak nie są zbytnio popularne. A szkoda, bo dają całkiem nowe możliwości wykorzystania „Hobbita” niż te znane z turniejów całego kraju. W Łodzi znalazło się kilka osób grających w kompanie i chwalących je sobie, więc postanowiłem skrobnąć parę zdań w tym temacie - a nuż ktoś się zachęci.

Słowo wstępu, czyli o co generalnie chodzi

Wieje. Zimno. Mokro. Oczywiście to mnie musiała się teraz trafić warta. Reszta grzeje się przy ognisku a ty człowieku chodź i wypatruj… No właśnie, czego? Już piąty rok jestem w tej kompanii i jeszcze nie widziałem śladu wroga. Przecież oni nie zapuszczają się tak daleko w głąb lądu. Piraci podpłyną, obrabują wioskę najbliżej brzegu, naładują worki burakami czy inną marchwią, bo co niby tacy wieśniacy mogą mieć innego i z powrotem w morze. No tak. Nic się w takiej sytuacji chyba nie stanie jak zdrzemnę się pół godzinki. Może godzinę. Ooo… Pod tym dębem chyba będzie dobrze.
Obudziłem się nagle czując czyjś dotyk na twarzy. To jakiś jednooki brodacz zatkał mi usta dłonią przystawiając nóż do gardła. No tak… Całe lata nic się nie dzieje, ale spróbuj tylko się zdrzemnąć…*

Kompanie bitewne mają charakter znany raczej z gier komputerowych – dostajemy jakąś bandę pachołków i ekspimy, zbieramy złoto, awansujemy, wydajemy złoto, znów ekspimy itd. W zasadzie można tak grać jak w Simsy – do śmierci. I to chyba jest największy plus. Znaczy… Nie to z tymi Simsami ale ekspienie. I rozwój postaci. Każdy to lubi. Szeregowcy pną się w dłuższej lub krótszej (zależnie od nacji) drabince awansów albo stają się od razu bohaterami. Ci z kolei coraz bardziej podbijają sobie statystyki i stają się coraz większymi kozakami. Oczywiście tak jak w Hobbicie turniejowym, bohater, aby postawić go na czele oddziału powinien mieć jakieś umiejętności specjalne, wyjątkowe. W kompaniach one istnieją – można stworzyć wojownika pokroju Aragorna, strzelca na miarę choćby Vrasku czy lidera rzędu Gandalfa. No prawie, bo ogólne zasady nie pozwalają na rozwój na naprawdę potężnego maga z całą paletą zaklęć. Od czego jest jednak kreatywność graczy i ich prywatne mody.

Parę zdań o punktach i doświadczeniu

Trafiłem w niewolę. Co za wstyd. Jak ja się w wiosce pokażę. Może nie będzie tak źle. Zawsze mogą mnie sprzedać na jakąś arenę, tam zostanę mistrzem i zyskam sławę i chwałę. Taaa… Z moim szczęściem to trafię jako niewolnik do jakiegoś bogatego Haradrima i będę codziennie wyprowadzał stado jego wielbłądów na pustynię i sprzątał po nich odchody. Na razie jednak prowadzą mnie w stronę morza. Chyba złupili wystarczająco dużo wiosek i nagrabili wystarczająco dużo buraków. Zebrały się chmury… Będzie padać… Ledwie o tym pomyślałem – zaczęło się. Z nieba poleciał grad. Gdzie tam grad. Bryły lodu! Każda jak moja pięść. Popłoch wśród piratów zrobił się wielki – pomyślałem, że to dobry moment by prowadzącemu mnie wąsaczowi zaserwować siarczysty kopniak w krocze. Pobiegłem do jucznego osiołka. Trzymający go pokurcz dostał z łokcia i się wyłożył. Mimo związanych rąk w ułamku sekundy wskoczyłem na osła. Ech… Doświadczenie. Zawsze mówiłem, że najważniejsze jest doświadczenie. Nie żebym nabył je w armii. Wcześniej przez siedem lat byłem stajennym. Umiem obchodzić się z końmi, a osioł to prawie jak koń. No dalej, jedź osiołku, czemu stoisz, no jedź! *

Różnorodność w kompaniach jest naprawdę duża – można grać jedną z 30 frakcji. Ogólnie jest więc w czym wybierać: Gondor? Dale? Korsarze? Proszę bardzo. Hobbici? Dunlandczycy? Gobliny? Jasne, są. Orkami można grać w kilku frakcjach, do wyboru. Dla tych co lubią zwierzaki są pająki i wargi z Mrocznej Puszczy. O jakiej skali punktowej mówimy? W przypadku większości oddziałów dostajemy kilka jednostek o koszcie około 58-64pkt (bez punktów które dodaje się by nabić bohaterom potęgę, wolę i los). Wyższe i niższe wartości wynikają z mnogości lub wręcz przeciwnie- straszliwej posuchy w możliwościach awansów i i ciekawych posiłków. Najwięcej na starcie warte są armie Shire'u i Arnoru; najmniej orkasy z Barad-dur. Poniżej półki są też wszelkie Krasnale (choć minimalnie).

Zbieranie ekspa wiąże się z awansami a w przypadku herosów podwyższaniem statystyk. Jest jednolity koszt punktowy – atak, rana, zasada specjalna warte są 10pkt, reszta po 5. To powoduje, że z reguły im bohater jest bardziej rozwinięty to też bardziej przepłacony. W porównaniu ze statystykami standardowego kapitana z podręczników armijnych tak z 10-30%. Im słabsze są jednostki wyjściowe tym więcej przepłacamy. Aby z goblinka zrobić kogoś o statach kapa to punktowo jest prawie dwa razy droższy. A jakbyśmy chcieli osiągnąć staty kapitana Elfów to koszt staje się porównywalny z Sauronem na Balrogu. No co pan zrobisz…

Złoto, złoto, złoto…

Dojechałem do lasu. Wygląda na to, że ucieczka się udała. Chyba mogę zrobić sobie postój. Ledwie zsiadłem z osła wokół mnie zatrzeszczały gałęzie .Pomyślałem, że coś musiało wywołać ten dźwięk. Rzeczywiście, z gęstwiny wyłonili się ludzie. Ludzie z mojej kompanii!
-Thorondirze! Jak udało ci się uciec? Właśnie przygotowaliśmy zasadzkę by cię odbić!- rzekł poczciwy stary Turgon. Opisałem jak sprałem piratów i trafiłem tutaj.
– A co masz w tych sakwach?- spytał ponownie
W sumie nie sprawdzałem. Buraki pewnie. Odwiązałem jeden worek i spojrzałem do środka. Złoto… No nie wierzę…
– Thorondirze! Odzyskałeś skradzione złoto z Linhiru.*

A no właśnie – złoto. Za udział w bitwie zgarniamy złoto. Jak nam bardzo dobrze idzie mamy jeszcze więcej złota. A jak mamy pająka, który co bitwę wykańcza (a konkretnie wygryza) wszystkich wrogów to mamy tyle złota, że wszystkim członkom ekipy może wstawić złote zęby. A na serio to na co można je wydawać? Możemy werbować nowych wojowników do swojego oddziału lub zaopatrywać swoich wiernych kamratów w dodatkowy ekwipunek. W części to znany lotrowy standard – uzbrojenie, sztandar czy różnorakie instrumenty „umężniające" wojów. Ciekawsze rzeczy to takie, które przydają się konkretnych kompanijnych sytuacjach jak liny do wspinaczki czy pochodnie. Jest opcja wykupienia bohaterowi wiernego psiego druha (polecam szczególnie kompaniom o wybitnie słabych szeregowcach). Co tu dużo gadać – jest w czym wybierać. Chociaż Andurila nie wykupicie.

Magiczne tabelki Orlaciena 

Udało mi się awansować. W sumie… Należało mi się. Jestem bohaterem. Generalnie awanse to fajna sprawa. Polecam każdemu. W moim przypadku wiązało się to z otrzymaniem eleganckiej, błyszczącej zbroi, nowiutkim, aksamitnym płaszczem, podwojeniem żołdu, dwutygodniowym urlopem i wczasami na plaży w Belfalas. Jutro tam jadę. Żyć nie umierać. Choć zapracowałem sobie na to. Potem wracam do mojej kompanii. Służba nie drużba.*

Czas na crème de la crème, wisienkę na torcie czy jak tam wolicie mówić. Orlacien opracował alternatywny zestaw trzech tabel zawierających scenariusze, opisy zdarzeń losowych (pojawiających się przy remisie na pierwszeństwo – opcjonalne urozmaicenie rozgrywki) i ran odniesionych przez bohaterów. Prosta sprawa – w odpowiednim momencie rzucamy K20 i sprawdzamy co wyszło. Uwaga! To tylko dla twardych graczy. Możliwe, że przejdą Wam ciarki po plecach jak przy oglądaniu filmu „Bobry Zombie" (ang. Zombeavers) albo będziecie zaskoczeni jakbyście zobaczyli Saurona toples. Może być tak że nawet nie dojdziecie do starcie z wrogiem. Powiem tak – w jednej grze najechała na nas horda Haradrimów, następnie armia umarłych a uporaniu się z nimi umarli powrócili i wysiekli nas obu. Generalnie dzieje się.

Kończąc opis zachęcam wszystkich do wstąpienia w szeregi kompanii oraz korzystanie z efektów pracy Orlaciena, bo warto czasem oderwać się od takiego turniejowego Hobbita i zostać generałem małego elitarnego oddziału.

Spisał Garry

*wątek fabularny bazuje na opisach scenariuszy oraz zdarzeń losowych opracowanych przez Orlaciena

I na zakończenie suchar:

Dopisek Orlaciena:

 

Do gry w Kompanie bitewne niezbędny jest wyłącznie nieoficjalny dodatek (GW zarzuciło system lata temu). Jego całość, jak i fragmenty oraz pierwotną wersję GW można pobrać ze strony: http://www.dchobbitleague.com/battle-companies.html

Modyfikacja balansująca bohaterów:

Przeszkodą w utrzymaniu balansu rozgrywki pomiędzy nieproporcjonalnymi oddziałami lub kompanią, a oddziałem skonstruowanym według podręcznika SBG są moim zdaniem zbyt drogie statystyki bohaterów awansujących dzięki zebranemu doświadczeniu. Pierwotnym założeniem prawdopodobnie było osłabienie bardziej rozwiniętej, silniejszej, zawierającej potężniejszych bohaterów kompanii, by wraz z dodatkowym wsparciem słabszej drużyny w postaci złota i możliwości ponownych rzutów kostką (opisanymi w podręczniku kompanii) promować nowo rozwijające się oddziały i ukrócić dominację „wymaksowanych" weteranów. Działaniem niepożądanym tego układu były sytuacje, gdy dwóch bohaterów (osamotnionych w boju, gdy ich podwładni lizali rany) słabszych od przeciętnego kapitana danej rasy, stawało na przeciw wielokrotnie liczniejszego wroga i doznawało efektu „You came to the wrong neighbourhood…".

Testowanym przez nas z powodzeniem rozwiązaniem jest normalizacja kosztu bohaterów i w ekstremalnych sytuacjach ograniczanie sił oddziału dominującego (krótko: wysłać część na dzi…e…rlatki). By przywrócić zamierzony przez autora efekt promowania nowych oddziałów sugeruję zmniejszyć próg przyznawania słabszej drużynie złota i przerzutów kości.

Konkrety:

  1. Bohaterowie kompanii o współczynnikach standardowego kapitana swojej rasy są znacznie drożsi od odpowiedników z podręcznika SBG.
    Rozwiązanie: Koszt bohatera z kompanii mnożysz przez Współczynnik przecenienia (WP) i właśnie tę wartość wliczasz do swojej rozpiski.

  2.        WP=koszt kapitana SBG/koszt analogicznego bohatera kompanii

  3. Próg punktowy przyznawania słabiakom dodatkowych zasobów zmniejsz z 15-tu na 12-cie punktów.

Modyfikacja K20 Dla Twardzieli

Modyfikacja ta jest opcjonalna – dodaje smaku, dynamiki i nieprzewidywalności rozgrywce. Plik wybranych dwudziestu scenariuszy jest przygotowany do druku – polecam 2 na 1 stronie A4. Większość z nich nie jest mojego autorstwa (czasem wprowadziłem drobne modyfikacje) – znalazłem je lata temu w zakurzonych archiwach Morii, prawdopodobnie wydane przez GW, gdy jeszcze zależało im na graczach. Mojego pomysłu i wykonania jest około ćwierć listy (ta najbardziej pokręcona).

Pozdrawiam Szczecin, który swego czasu organizował ligi Kompanii Bitewnych, czego im zazdroszczę. Dziękuję Garry'emu za obiektywny opis w arcymistrzowskim stylu. Garry'emu, Fishpriestowi i MałemuXD91 składam dzięki za wiele godzin testów i rozważań.

Orlacien

Dołącz do dyskusji

  1. Shein · 14 lutego 2016 o 13:29

    Szczecin pozdrawia Łódź 😉

    Modyfikacja K20 to zupełnie cudowny, świeży w materii BC pomysł. Ochoczo go przytulę, ale jeszcze nie zdradzę jak.

    Nad „przecenieniem” pracujemy obecnie trochę od innej strony – zamiast wprowadzać dodatkową zmienną staramy się dostosować wartości poszczególnych awansów. Tworzę w tym celu mały model obliczeniowy, więc jeśli będzie chęć sprawdzić jak działa to zapraszam na PW lub na forum regionalne.

  2. Asuryata · 12 października 2015 o 21:49

    Super nigdy tak nie grałem ale teraz rozważę coś takiego. Dobry artykuł!

  3. Mnil · 29 września 2015 o 23:56

    Mega ciekawe, przyjrzę się temu dokładniej po powrocie do kraju 🙂

  4. Orlacien · 29 września 2015 o 20:51

    Ja się popłakałem ze śmiechu czytając wstawki fabularne. „… naładują worki burakami czy inną marchwią, bo co niby tacy wieśniacy mogą mieć innego…”
    „Pomyślałem, że coś musiało wywołać ten dźwięk.”
    To są moje ulubione fragmenty 😀

  5. Strider · 29 września 2015 o 17:51

    Wielkie brawa za popularyzowanie Battle Companies.
    Sam artykuł napisany jest bardzo lekko i przystępnie. Jedyne co mi nie pasuje to przesadzona ilość „zabawnych” wstawek.

    Pozdrawiam

  6. Pawlo · 28 września 2015 o 23:56

    Pomijając te bezbekowe memy idea jest zacna.

    Pozdrawiam!

  7. FishPriest · 28 września 2015 o 22:20

    Duma rozpiera jak Ktoś Cię pozdrawia i dziękuje za dziesiątki godzin marudzenia i hejtowania, by w końcu przyznać rację i dobrze się bawić 😀 dobra robota chłopaki, spadłem z krzesła czytając, mimo, że przed wydaniem recenzowałem (bez zdjęć). Pozdrawiam chłopaki, gratuluję arta i… Zachęcam wszystkich do gry kompanijnej!

  8. Ajas · 26 września 2015 o 22:42

    Bardzo zacny artykuł 🙂

    Pozdrawiam, Ajas 😀

  9. Barti · 26 września 2015 o 15:05

    Dokleiłem, mam nadzieję, że w odpowiednim miejscu 😉

  10. Orlacien · 26 września 2015 o 14:35

    Niestety nie wkleiło się proste równanie na Współczynnik Przecenienia:

    WP=koszt kapitana SBG/koszt analogicznego bohatera kompanii

    Oryginalnie podręcznik zamieszczany był (i ew. nowe wersje będą) przez autora – użytkownika Eruion na forum one-ring, lecz jest ono aktualnie w przebudowie.

  11. Dwarfik · 26 września 2015 o 13:20

    Artykuł bardzo syty 🙂 – ale to memami wygraliście życie 😀

Może Ci się spodobać

Armie i taktyki 18

Angmar – kompletny opis armii.

Kuchar · 6 października 2018