Malowanie 11 50 wyświetleń

Malowanie figurek za pieniądze? Nigdy!

Ismaril · 18 stycznia 2008
Nasz mózg to złożona maszyna, której poznanie zajmie ludzkości pewnie jeszcze wiele lat. Na szczęście nasza psychologia rozłożyła już psychikę człowieka na części pierwsze i dzięki temu mogę poinformować was o zgubnych skutkach malowania figurek za pieniądze czy inne formy wynagrodzenia. Zapraszam do przeczytania mojego, już drugiego, artykułu związanego ze stanem psychicznym gracza, tym razem całkiem na serio.
Zgodnie z teorią spostrzegania siebie, kiedy ludzie mają świadomość, że ich zachowanie spowodowane jest jakimś czynnikiem zewnętrznym, nie przyjmują założenia, iż odzwierciedla ono ich wewnętrzne uczucia. To dość logiczne: jeśli wiesz, że jednynym powodem, dla którego pracujesz latem jako kelner, jest dobra zapłata, nie będziesz przyjmował, że robisz to, ponieważ w ten sposób najbardziej lubisz spędzać wolny czas. Innymi słowy, po rozważeniu własnego zachowania i sytuacji dokonasz atrybucji zewnętrznej („Robię to dla pieniędzy”), a nie wewnętrznej („Tak bardzo to lubię, że robiłbym to za darmo”).

A gdyby tak przykład o pracy kelnera w lecie zastąpić przykładem o malowaniu figurek za pieniądze? Tak, jest to możliwe, załóżmy, że twoim ulubionym zajęciem jest malowanie miniatur. Spędzasz wiele czasu ćwiącząc i doskonaląc kolejne techniki malarskie, a przyjemność sprawia ci to, że twoje miniatury są coraz piękniejsze. Można wtedy powiedzieć, że twoje zainteresowanie malowaniem figurek wyrasta z motywacji wewnętrznej, którą rozumiemy przez angażowanie się w jakieś działanie, ponieważ sprawia nam ono przyjemność bądź wzbudza nasze zainteresowanie, a nie wskutek zewnętrznych nacisków lub dla zewnętrznych korzyści. Jak twierdzi Mihaly Csikszentmihalyi, zachownie motywowane wewnętrznie jest źródłem szczególnego doświadczenia, które nazywa płynięciem. Człowiek znajdujący się w tym stanie ogniskuje swoją uwagę na zadaniu, blokuje odbiór innych bodźców i bez reszty się koncentruje. Ma on poczucie własnej sprawności i nie przejmuje się jakością swojego działania; informacja zwrotna o nim jest jasna i jednoznaczna. Wreszcie osoba doświadcza braku samoświadomości. Pomyśl o malowaniu jakiejś figurki, które sprawiło ci wielką przyjemność. Pzypuszczalnie doświadczyłeś wtedy stanu płynięcia.

 

Załóżmy teraz, że znajomy, któremu Bóg poskąpił talentu malarskiego, a może cierpliwości by wymalować swoją armię na poziomie pozwalającym mu zdobywać wiele punktów za część hobbystyczną na turniejach, zaproponował ci pomalowanie jego armii za spora sumę. Powinieneś wtedy bardziej zmotywować się do malowania: ktoś docenił twoją pracę i jeszcze chce ci za nią płacić. Twoja pasja, do tej pory związana z motywacją wewnętrzną, teraz uzyskała również motywację zewnetrzną, którą rozumiemy przez angażowanie się w jakieś działanie wskutek zewnętrznych nacisków lub dla zewnętrznych korzyści, a nie dlatego, że wykonianie zadania sprawia nam przyjemność bądź wzbudza nasze zainteresowanie. To, co było zabawą, stało się pracą. Smutną konsekwencją zastąpienia motywacji wewnętrznej motywacją zewnętrzną jest to, że ludzie tracą zainteresowanie czynnością, która uprzednio sprawiała im przyjemność. Ten rezultat jest nazywany efektem nadmiernego uzasadnienia: ludzie w nadmiernym stopniu uzasadniają swoje działanie przyczynami zewnętrznymi i nie doceniają własnego wewnętrznego zainteresowania tym działaniem.
 
 

Występowanie efektu nadmiernego uzasadnienia stwierdzono w dziesiątkach eksperymentów. Na przykłąd w badaniach Davida Greena, Betty Sternberg i Marka Leppera (nikt z rodziny tego Leppera, o którym właśnie pomyśleliście) nauczyciele klas czwartych i piątych w pewnej szkole podstawowej zademonstrowali swoim uczniom cztery nowe gry matematyczne. Przez trzynaście dni ustalono poziom wyjściowy: badacze rejestrowali, jak długo każde dziecko bawi się każdą z gier. Na kilka kolejnych dni wprowadzono program nagradzania, czyli uzasadnienie zewnętrzne. Zgodnie z tym programem dzieci bawiąc się grami, mogły uzyskiwac punkty, za które dostawały dyplomy i trofea, po to, by znaleźć się na „liście nagrodzonych”. Im więcej czasu poświęcały grom, tym więcej zdobywały punktów. Gdy wprowadzono nagrody ilość czasu poświęconego gom wzrosła, co wskazuje, że nagrody były skutecznym czynnikiem motywującym. Gdy zaprzestano nagradzania dzieci spędzały mniej czasu na zabawie grami niż uprzednio, zanim wprowadzono nagrody.

 

Czy jesteśmy skazani na odchodzienie od malowania figurek jeśli będziemy robili to za pieniądze? Niekoniecznie. Po pierwsze, nagrody, czyli tu nasze wynagrodzenie, prowadzą do zmniejszenia zainteresowania tylko wtedy, kiedy pierwotnie jest ono duże. Jeśli malowanie figurek jest dla ciebie nudne, to wynagrodzenie nie zmniejszy jeszcze bardziej twojego zainteresowania. Zagrożenie pojawia się wtedy gdy już lubimy malować, a ktoś oferuje nam za to nagrodę.

 

Istnieje też metoda w której możesz nauczyć się niwelowania wpływu zewnetrznego poprzez:

 

a) koncentrację na wewnętrznych powodach działania;

b) zachowanie psychicznego dystansu do nagród zewnętrznych.

 

Twoje wewnętrzne zainteresowanie daną aktywnością, tak jak i twoja pomysłowość z nią związana, mogą być utrzymane, a nawet wzmocnione, gdy wiesz, że otrzymasz nagrodę. Stanie się tak, jeśeli skoncentrujesz uwagę na swoim wewnętrznym zainteresowaniu tym, co robisz, i zablokujesz myśl o istnieniu nagrody. A zatem gdy będziesz czuł, że tracisz zainteresowanie zadaniem, które niegdyś sprawiało ci przyjemność, albo że wykonujesz je gorzej niż zwykle, spróbuj zapomnieć o nagrodzie, dla której podobno pracujesz, i zamiast tego przypomnij sobie, jak bardzo cieszy samo wykonywanie tego zadania.

 


Tekst został napisany na podstawie podręcznika „Psychologia społeczna: serce i umysł”

Ismaril

Dołącz do dyskusji

  1. Blackman · 27 lipca 2011 o 23:56

    Ciekawy artykuł, ale ja osobiście nie do końca się z tym zgadzam, jeśli ktoś chce malować na zamówienie to niech to robi.

  2. bogus · 12 stycznia 2011 o 18:18

    Ja sam maluje swoje figurki i nie zamierzam dawać ich komuś aby je pomalował.

  3. Boromir111 · 13 czerwca 2010 o 14:24

    Ja nie dałbym moich figurek do pomalowania chyba,że nie umiałbym się skoncentrować 🙂

  4. Dastian · 17 lutego 2010 o 20:11

    nie nigdy bym nie dał do pomalowania moich krasnoludów

  5. aragorn98 · 31 stycznia 2010 o 14:13

    Przecież figurki maluje się dla przyjemności. Pieniądze szczęścia nie dają.

  6. gregkolos · 10 stycznia 2010 o 10:09

    Mam kolega który maluje figsy za pieniądze czasami daje mu do pomalowania te figurki na których mi zależy np. troll czy mumak

  7. samlis · 7 czerwca 2009 o 20:16

    przerażające

  8. Ajas · 13 maja 2008 o 13:47

    Test

  9. khamul · 4 lutego 2008 o 13:14

    malowanie za mamonę? NIGDY!!!Potem taki jeszcze się będzie chwalił, że sam zrobił…

  10. Lostorpedos · 27 stycznia 2008 o 23:03

    ja oddzielam malowanie za pieniądze (którego i tak zbytnio nie lubię) od malowania dla siebie (co sprawia mi radość, bo mogę wybrać co chcę pomalować).
    i tak na prawdę głównie o możliwość wyboru chodzi u mnie.
    Los

  11. skrzat · 25 stycznia 2008 o 20:12

    Bardzo dobry artykuł. Opisuje prawdę, na mnie też niekiedy działa motywacja zewnętrzna, ale mi to różnicy nie robi, niekiedy mnie nawet pobudza, żebym się jeszcze lepiej nauczył grać, by zająć dobre miejsce, nie dla nagrody, tylko z przyjemności.

Może Ci się spodobać