Dla początkujących 17 606 wyświetleń

Poradnik Młodego Organizatora

michal molenda · 15 listopada 2009
Dawno, dawno temu w czasach „lotra łupanego” jeszcze na „Śródziemiu” napisałem dwa artykuły składające się na Poradnik Młodego Organizatora. Poradnik zawierał szereg wskazówek dla osób stawiających pierwsze kroki jako organizatorzy lotrowych imprez.

Jako, że wśród obecnie grających jest już stosunkowo niewielu weteranów pamiętających czasy „Śródziemia” i tamte artykuły, a temat organizacji turniejów nie dezaktualizuje się nigdy, postanowiłem przypomnieć Wam moje przemyślenia i przedstawić je w nieco odświeżonej formie. Artykuł przeznaczony jest z założenia dla osób, które przymierzają się do organizacji pierwszego turnieju, ale jestem przekonany, że nawet osoby, które na organizacji lotrowych imprez zjadły zęby, mogą do niego zajrzeć bez poczucia zmarnowanego czasu i znaleźć w nim coś dla siebie. Zapraszam do lektury

Wbrew powszechnemu mniemaniu organizacja turnieju nie jest przedsięwzięciem wymagającym nie-wiadomo jakich zdolności i doświadczenia. Postaram się przekonać Was, że aby zorganizować fajny turniej wystarczą jedynie dobre chęci i nieco wysiłku poparte solidną podstawą merytoryczną w postaci znajomości zasad.

Pierwszym dylematem, jaki stoi przed początkującymi organizatorami, jest wybór miejsca, w którym turniej ma się odbyć. Jest o wybór niezwykle istotny, bowiem determinuje on wiele z Waszych następnych posunięć. Poniżej omówię wady i zalety poszczególnych miejsc, które wybierane są najczęściej.

Szkoła

Wasza placówka dydaktyczna to idealne miejsce na zorganizowanie turnieju. Dlaczego? Mamy tu prawie wszystko, czego nam potrzeba, aby turniej się odbył. Nawet w najmniejszej w szkole nie ma problemu ze znalezieniem wystarczającej ilości miejsca na Waszą imprezę, czy to na sali gimnastycznej, w sali lekcyjnej, czy chociażby na korytarzu. Są tam również ławki, na których możecie rozstawić blaty lub w ostateczności wykorzystać je jako Wasze pole bitwy (dobrze byłoby gdybyście jednak przykryli je przynajmniej zielonym suknem – znacznie polepszy to ich wygląd) oraz krzesła. Nie lekceważyłbym tego ostatniego czynnika – jedną z największych niedogodności turniejów w sklepach jest brak wystarczającej ilości krzeseł. Stanie kilka godzin przy stole, to zdecydowanie nie jest to, co tygryski lubią najbardziej.

Wasza szkoła ma również jeszcze jedną nieocenioną zaletę – nie musicie za nią płacić (chyba, że macie wyjątkowo wrednego dyrektora), a więc całość pieniędzy możecie przeznaczyć na nagrody bądź zakup makiet i blatów. Jeśli nastawicie się na tą drugą opcje to nawet zaczynając od zera, już po kilku turniejach możecie dysponować profesjonalnym zapleczem. Szkoła jednak sama się nie załatwi i trzeba będzie udać się na rozmowę z Ojcem Dyrektorem (bądź Matką Dyrektorką). Najlepiej wcześniej załatwić sobie poparcie wychowawcy lub/i samorządu uczniowskiego (no chyba, że jesteście olimpijczykami-ulubieńcami dyrekcji ;)) Przedstawcie w skrócie ideę turnieju, połóżcie nacisk, na fakt, że gra rozwija Wasze zdolności intelektualne i artystyczne, a samo zorganizowanie turnieju jest cennym doświadczeniem na przyszłość. Oczywiście musicie się także zobowiązać, że po turnieju zostawicie idealny porządek. Kto wie, może przy dobrej argumentacji uda się Wam nawet naciągnąć dyrekcje na sponsorowanie nagród? Jeśli zamierzacie uczynić ze szkoły miejsce stałego rozgrywania turniejów powinniście zadbać o zapewnienie sobie miejsca, w którym moglibyście składować Wasze stoły i makiety – ich dowożenie na każdy turniej może być uciążliwe, szczególnie, kiedy zaczniecie organizować turnieje dla większej ilości osób.

Domy kultury, świetlice osiedlowe

Posiadają wszystkie wymienione wyżej zalety szkół. Wbrew pozorom uzyskanie zgody na organizacje imprezy w tych placówkach nie jest trudne – pamiętajcie, że kierownicy tych instytucji muszą się czymś wykazać przed władzami miasta/gminy i na pewno z otwartymi ramionami przyjmą inicjatywę, pod która mogliby się podpisać. Doświadczenie podpowiada mi jednak, że o wsparcie z tychże instytucji jest zdecydowanie łatwiej w mniejszych miejscowościach, niż w dużych miastach, a już zdecydowanie najłatwiej, kiedy ma się w takich placówkach znajomości. Life is brutal.

Mieszkanie

Jeżeli tylko macie alternatywę, stanowczo odradzam organizacje turniejów w Waszych mieszkaniach/domach. Po pierwsze jest to pójście na łatwiznę i w ten sposób nie zdobędziecie zbyt wiele doświadczenia na przyszłość. Po drugie jest to rozwiązanie dobre jedynie dla bardzo niewielkiej liczby graczy (max. 6-8 osób). Po trzecie hałas wywoływany podczas turnieju (uwierzcie mi – nie byłem jeszcze na Lotrowym turnieju, na którym panowałaby cisza) nie nastawia przychylnie Waszych domowników i może drastycznie wpłynąć na ograniczenie funduszy na rozwój Waszych armii;) Ale na bezrybiu i rak ryba, jeżeli okaże się, że nie ma innej alternatywy,to turniej w domowym zaciszu jest lepszy niż brak turnieju.

Sklep Hobbystyczny

Na koniec pozostawiłem sobie sklepy hobbystyczne. Z reguły w każdym sklepie znajduje się kilka stołów razem z makietami, na których można grać bez żadnej opłaty. W sklepie znajdziecie zazwyczaj również kompetentną osobę, która mogłaby zostać sędzią turnieju. Nic tylko przyjść i grać! Kolejną korzyścią z organizowania turniejów w sklepie są nagrody. Powszechnie stosowaną praktyką jest porozumienie się ze sprzedawcą odnośnie nagród. Całość zebranych pieniędzy trafia do sklepu, ale zwycięzcy mogą sobie wybrać dowolny towar za tę właśnie kwotę (zwykle dodatkowo ze sporym rabatem). Często sklep dorzuca także coś ekstra od siebie. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, kupowanie nagród przed turniejem może doprowadzić do sytuacji, w której gracz Isengardu zostanie nagrodzony blisterkiem hobbickiej milicji;) Jedyna poważną wadą wyboru sklepu jako miejsca rozgrywania turnieju jest jego ograniczona powierzchnia, tak więc nie nadaje się on do rozgrywania większych turniejów. Jeśli infrastruktura sklepu w Waszej miejscowości umożliwia rozegranie turnieju na więcej niż 6-8 osób, to zaliczacie się do nielicznych szczęśliwców.

Jeszcze jedna uwaga: o ile macie do wyboru więcej niż jedno miejsce, w którym moglibyście zorganizować turniej, zastanówcie się dobrze nad lokalizacją. O ile w małych miejscowościach jest to sprawa, która nie powinna zaprzątać specjalnie Waszej uwagi, to w dużych miastach ma ona kluczowe znaczenie. Jeżeli macie wybór, to postarajcie się o miejsce z dobrym dojazdem, najlepiej w centrum miasta. Ma to zwykle olbrzymie znaczenie dla uczestnictwa młodszych graczy – rodzice znacznie prędzej pozwolą im na udział w imprezie, jeśli będą wiedzieć, że ich pociechy nie będą musiały udawać się w miejsce "gdzie wrony zawracają w drugą stronę".

Miejsce mamy już wybrane. Jeśli organizujecie turniej w sklepie, bądź też klubie odpada Wam większość zmartwień – zarówno stoły jak i makiety są już na miejscu.
Jeśli postanowiliście zorganizować turniej własnymi siłami, należy zatroszczyć się o nie odpowiednio wcześniej.

Stoły – potrzebujecie jednego stołu na każdą spodziewaną parę uczestników. Jeśli nie dysponujecie funduszami na zakup blatów możecie wykorzystać np. szkolne ławki. Nie są może specjalnie efektowne, ale za to za darmo. Jeśli zdecydowaliście się na zakup blatów mam dla Was dobre wiadomości – Wasze świnki skarbonki nie ucierpią na tym zbyt mocno. Koszt najpopularniejszego blatu o wymiarach 48 na 48 cali, (czyli 120 na 120 centymetrów), wykonanego z płyty wiórowej, nie przekracza 25 złotych. Zwróćcie uwagę, że cena rośnie wraz ze wzrostem grubości płyty, ale jednocześnie rośnie wytrzymałość blatu na uszkodzenia. Z doświadczenia wiem, że w zupełności
wystarczy grubość 16mm, aby płyta oparła się przypadkowym uszkodzeniom. Zakupiony blat należy oczywiście pomalować na zielono (najlepiej farbą w sprayu bądź bejcą) – płyta wiórowa w stanie surowym nie prezentuje się szczególnie okazale. Blaty najlepiej nabyć w marketach budowlanych (OBI, Castorama itp.) – tam jest po prostu najtaniej.

Zachęcam Was do zakupu blatów o podanym przeze mnie rozmiarze, na mniejszych stołach da się, co prawda grać, ale mały stół ogranicza limit punktowy Waszych turniejów – na małych stołach można grać sensownie jedynie na niewielka ilość punktów. Poza tym taka właśnie wielkość stołów jest wymagana na turniejach klasy challenger i Master, co powinniście wziąć pod uwagę, jeżeli planujecie dynamiczny rozwój Waszego ośrodka.

Sam blat to jednak zdecydowanie za mało, aby Wasze pole bitwy prezentowało się godnie. Oczywiście, możecie założyć, że gracie na pustyni, ale ileż razy można? Pusty stół pozbawia 90% przyjemności z gry, uniemożliwia jakiekolwiek wyrafinowane manewry i sprowadza grę do nudnego rzucania kostkami. W WH40K jest taka zasada (a przynajmniej była w poprzedniej edycji, na której się zatrzymałem ;)) , że tereny powinny zajmować minimum 1/4 powierzchni stołu. Myślę, że warto tą zasadę wprowadzić i w Lotrze. Gra tylko na tym skorzysta.

Jak komponować tereny na stole? Są dwie szkoły rozwiązania tego problemu. Pierwsza zakłada mniej więcej jednakowe rozplanowanie układu terenów na stołach (np. dwa wzgórza, las, ruiny i obelisk na każdym stole). Daje to porównywalne szanse, bez względu, na który stół się trafi, ale wpływa na szybkie znudzenie grą. Druga szkoła, której jestem zdecydowanym zwolennikiem, zakłada tworzenie tzw. stołów tematycznych np.

"Wioska" – kilka domków i płotków, cmentarz, wieża strażnicza
" Leśne Ostępy" – Dużo terenów leśnych, na środku stołu krąg menhirów lub obelisk.
" Zrujnowane miasto" – praktycznie same ruiny, gdzieniegdzie niewielki lasek, czy
pojedyncze drzewo

Zaletą tego rozwiązania jest niesamowita różnorodność Waszych potyczek. Ze względu na całkowicie inny rodzaj terenów i ich rozstawienie na poszczególnych stołach każda potyczka jest oryginalna i zmusza do myślenia, a nie stosowania utartych schematów. Oczywiście może pojawić się zarzut, że pewne stoły faworyzują pewne armie, ale są to słowa niegodne prawdziwego gracza. Dobry generał da sobie radę w każdym terenie. Oczywiście stoły tematyczne wymagają znacznego zróżnicowania bazy terenowej.

Skąd jednak wziąć makiety? Możecie je wykonać własnoręcznie ( niestety nie jestem osobą wystarczająco kompetentną, aby udzielić Wam porad w tej materii), bądź też zakupić. Podczas zakupów starajcie się kupować większe ilości – najlepiej w zestawach. Wyjdzie to po prostu taniej.

Pamiętajcie, że przed grą musicie określić wpływ terenu na przebieg gry. Zdefiniujcie wyraźnie, czy np. ruiny są trudnym terenem dla celów poruszania się?. Czy ten płotek jest traktowany jako osłona dla stojącego za nim mordorskiego trolla?

Na koniec pozostawiłem sobie kwestie finansowe. Co prawda dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, ale… Osobiście jestem zdecydowanym zwolennikiem pobierania opłat za udział w turnieju, nawet jeśli jego organizacja nie kosztowała Was ani złotówki, a nagrody macie zapewnione przez sponsorów.

Po pierwsze możecie uzyskane pieniądze przeznaczyć na nowe stoły i makiety (a tych NIGDY dość), po drugie – o ironio! – ludzie są bardziej skłonni docenić turniej, gdy za niego zapłacili. Świadomość, że poniosło się jakieś wyrzeczenie (choćby symboliczne) sprawia, że udział w turnieju staje się wartością samą w sobie.
Kwestia ustalenia ceny wejściówki jest sprawą indywidualną, zależy w głównej mierze od poniesionych kosztów. Nie powinna ona jednak raczej przekroczyć 10-15 złotych.

Podsumujmy krótko , na czym stoimy. Mamy już wybrane miejsce, w którym rozegramy turniej, mamy stoły i makiety. Musimy jeszcze "tylko" napisać regulamin oraz przyciągnąć graczy na turniej.

Nawet najlepiej przygotowany turniej nie ma racji bytu bez graczy. Brzmi to może trochę trywialnie, ale właśnie zapewnienie odpowiedniej frekwencji jest zwykle największym zmartwieniem początkującego organizatora. Świadomość, że robi się turniej tylko dla siebie i grona najbliższych kolegów podcina skrzydła i skutecznie zniechęca do dalszych wysiłków.

Poniżej przedstawiam kilka zasad, którymi powinniście się kierować chcąc przyciągnąć graczy na Wasze turnieje.

 

Zasada pierwsza: Bądź widoczny

Postarajcie się o maksymalne nagłośnienie każdego turnieju. Odpowiednia promocja jest kluczem do zapewnienia wysokiej frekwencji. Oto kilka podstawowych instrumentów, które pomogą Wam osiągnąć sukces.

a) Plakaty

Może używam tego słowa nieco na wyrost, ale najlepiej pasuje mi ono jako słowo-klucz. Chodzi mi mianowicie o kartkę (najlepiej formatu A4), na której zamieścicie podstawowe informacje dotyczące turnieju. Koniecznie muszą znaleźć się tam data i miejsce rozgrywania turnieju oraz koszt uczestnictwa w imprezie. Niezbędne jest podanie dokładnej godziny, o której gracze mają stawić się na miejscu (najlepiej minimum pół godziny przed planowym rozpoczęciem) oraz wyciąg z regulaminu zawierający najważniejsze dla graczy informacje. Z oczywistych przyczyn niemożliwe jest zamieszczenie pełnego regulaminu, dlatego też na plakacie powinna znaleźć się informacja, gdzie można znaleźć pełną wersję regulaminu ( o tym trochę później) Ach, zapomniałbym o jednym "drobnym" szczególe – musicie oczywiście podać jakiś kontakt do siebie: mail, gg lub telefon. Potencjalni uczestnicy będą zapewne mieli do Was mnóstwo pytań.

Miłym gestem z Waszej strony będzie podanie przewidywanego czasu zakończenia imprezy – w końcu rodzice wysyłając swe pociechy na turniej chcieliby wiedzieć, kiedy znajdą się one z powrotem w domu.
Zwróćcie uwagę na to, by informacja była czytelna i estetyczna. Pomazana długopisem kartka z zeszytu nie jest najlepszą reklamą turnieju. Postarajcie się, aby był to wydruk komputerowy, najlepiej ozdobiony czymś kojarzącym się z Władcą Pierścieni np. elfijskimi literami, okiem Saurona itp.
Miejscem, w którym należy rozwiesić plakaty są przede wszystkim sklepy hobbystyczne (zadbajcie o to by wisiał w widocznym miejscu!). Przy okazji dobrze by było, gdybyście poprosili sprzedawcę, aby każdemu kupującemu lotrowe figurki mówił o turnieju .Generalnie sprzedawcy nie powinni robić problemów – zwłaszcza, jeśli turnieje odbywałyby się w sklepie. Kolejnym miejscem są pobliskie szkoły. Informacje zamieszczajcie najlepiej na drzwiach wejściowych – pamiętajcie tylko, żeby zapytać o zgodę dyrekcji. Próbujcie także w domach kultury, osiedlowych świetlicach, bibliotekach.

b) Internet

Postarajcie się, aby informacja o Waszym turnieju znalazła się na wszystkich dostępnych forach internetowych, oczywiście przede wszystkim na Mitrilu 🙂 Nie ma tu znaczenia, że dane forum jest mniej lub bardziej popularne. Każde kolejne miejsce to kolejna szansa, że ktoś to zobaczy. Drobna uwaga: pamiętajcie, żeby umieścić ogłoszenie w odpowiednim podforum (wiadomość o turnieju zamieszczona w dziale z konwersjami nie jest najlepszym pomysłem…).
Fora te powinniście regularnie przeglądać i w miarę uprzejmie odpowiadać nawet na najgłupsze pytania.

c) media

Jeżeli macie możliwość zamieszczenia bezpłatnej informacji w mediach nie wahajcie się ani chwili! Postarajcie się zainteresować Waszymi turniejami lokalną prasę czy telewizję kablową. Obecność mediów rodzi jednak poważny problem – turniej musi mieć porządną oprawę: stoły, makiety, pomalowane armie – bez tego ani rusz.

Zasada druga: nawiązuj i podtrzymuj kontakty

Kiedy przebywacie w sklepie hobbystycznym, i widzicie nowego gracza porozmawiajcie z nim, postarajcie się go wciągnąć we wspólne granie.

Po każdym turnieju koniecznie zbierzcie maile od wszystkich uczestników i informujcie ich drogą mailową o następnych turniejach. Z doświadczenia wiem, że sprawdza się to doskonale, szczególnie pomaga dotrzeć do graczy, którzy sporadycznie korzystają z for internetowych.

Zasada trzecia: regulamin to podstawa!

Napisanie dobrego regulaminu nie jest prostą sprawą. Mamy tu do czynienia z dwoma, częściowo przeczącymi sobie wymogami. Z jednej strony regulamin powinien być dziełem niewielkiej grupy osób (najlepiej jednej) – tak, aby zachować jego spójność, z drugiej powinien uwzględniać oczekiwania licznej grupy osób. Moim zdaniem z dwojga złego lepsza jest jednak dyktatura i narzucenie własnego regulaminu.

Problemem szczegółowego konstruowania regulaminu to temat na osobny artykuł. Na razie tylko jedna uwaga związana z poruszaną w tym artykule problematyką. Regulamin, który piszecie na pierwsze turnieje powinien być jak najprostszy, tak, aby lektura kilkunastu stron nie zniechęcała osób początkujących. Ważne jest także to by pełny regulamin był łatwo dostępny, czy to w formie wydruku pozostawionego w sklepie, czy też w internecie.

Zasada czwarta: Bezstronny sędzia

Sędzia – podobnie jak, przysłowiowa żona Cezara – musi być poza wszelkimi podejrzeniami. Moim zdaniem nie powinien on grać w turnieju, który sędziuje. Nawet, jeśli gra, np. z powodu nieparzystej liczby osób, to wtedy jego wyniki nie powinny się być uwzględniane w klasyfikacji turnieju. Niestety zwykle bywa tak, że zwycięstwo sędziego zostanie zapewne przypisane wszystkiemu, tylko nie dobrej grze i wywoła niepotrzebne kontrowersje.
Nie zawsze jednak, znajdzie się osoba, która dobrowolnie zrezygnuje z udziału w turnieju. Najlepszym rozwiązaniem wydaje mi się rotacyjne sędziowanie turniejów przez kilka osób, doskonale znających zasady i cieszących się nieposzlakowaną opinią. Innym rozwiązaniem jest przyznanie tzw. premii sędziowskiej

Zasada piąta: Dostęp do wyników

 

Wyniki turniejów powinny być regularnie publikowane, czy to sklepie, czy to na stronie internetowej. Ma to szczególne znaczenie w przypadku organizacji Lig Lokalnych (zagadnieniu temu poświęcona będzie ostatnia część moich rozważań). Z doświadczenia wiem, że nic tak nie wzmaga chęci rywalizacji (a co za tym idzie, chęci do uczestnictwa w turnieju), jak świadomość, że danemu graczowi brakuję tylko X punktów do wyprzedzenia jego kolegi. Uwierzcie mi – to działa.

Zasada szósta: Marchewka

Doskonałym sposobem na przyciągniecie tłumu graczy są nagrody. Zapewnienie ich jest jednak sporym problemem. Najprostszy sposobem na sfinansowanie nagród jest przeznaczenie na ten cel ewentualnej nadwyżki, powstałej po opłaceniu wszystkich kosztów turnieju. Bardzo dobrym sposobem, jest dogadanie się ze sklepem hobbystycznym i wytargowanie zniżki na zakup tychże nagród – wydaję mi się,że nie powinno być z tym problemu. Jeszcze lepiej byłoby, gdyby sklep postanowił Was sponsorować, ale niestety nie wszystkie sklepy prowadzą politykę popierania ruchu turniejowego.

Potencjalnym sponsorem mogą być także księgarnie (książki, komiksy), pizzerie, cukiernie (support w formie poczęstunku dla uczestników). Dobrym pomysłem wydaje mi się również poszukiwanie wsparcia w waszych szkołach, domach kultury, urzędzie miasta/gminy itp. Pamiętajcie, że do rozmowy ze sponsorami należy się przygotować. Szansa na to, że Wasza pokorna suplika zostanie wysłuchana, gdy przyjdziecie gdzieś i wydukacie z trudem kilka chaotycznych zdań jest zerowa. Nie miejcie złudzeń, że się Wam w ten sposób uda. Nie ukrywam, że niestety znacznie łatwiejsze jest pozyskanie sponsora na duże imprezy, ale nie powinniście tracić nadziei. Przedstawcie ogólną ideę turnieju, zaprezentujcie zdjęcia z poprzednich imprez z Waszymi roześmianymi buziami, opowiedzcie, że z turnieju na turniej jest Was coraz więcej itp..

To, co możecie zaproponować sponsorowi Waszego lokalnego turnieju to m.in.:

– zamieszczenie informacji o sponsoringu na plakatach i stronie internetowej;
– możliwość rozwieszenia przez sponsora własnych plakatów w miejscu turnieju;
– stoisko sponsora w miejscu rozgrywania turnieju;
– możliwość wręczania nagród przez sponsora/jego przedstawiciela.

I najważniejsze – pozyskanie sponsora jest rzeczą naprawdę trudną. Nie poddawajcie się więc po kilku niepowodzeniach, przyjdźcie za miesiąc itp., w końcu napewno się Wam uda.

Jeszcze ostatnia uwaga – do rozmów wydelegujcie jedną, maksymalnie dwie poważnie i schludnie wyglądające osoby. Radzę zdjąć glany, kolczyki i koszulki Metaliki, a złożyć koszulę czy sweter – efekt pierwszego wrażenia nie może działać na Waszą niekorzyść. To naprawdę nie jest żart.

Odrębną kwestią jest decyzja, komu przyznawać nagrody. Oczywiście najpopularniejszym rozwiązaniem jest wręczanie nagród za najwyższe miejsca, ewentualnie za najładniejszą armie, najwięcej punktów z testu wiedzy itp. Pojawia się tu jednak problem tzw. "Dominatorów", czyli osób, które zawsze wygrywają/są w ścisłej czołówce. Zdobywanie przez nich nagród na każdym turnieju jest nieco irytujące dla pozostałych graczy. Zachęcam więc do nieco innego podejścia do problemu. Dobrym pomysłem jest przyznawanie nagród poprzez losowanie wśród uczestników turnieju, bądź też przyznawanie nagród, które z definicji są przeznaczone dla osób, którym ciężko byłoby je wywalczyć na "normalnych" zasadach. Chodzi mi tu np. o nagrody dla najlepszego debiutanta (osoby, która jest pierwszy raz na turnieju), dla najmłodszego uczestnika, czy też nagrody pocieszenia za zajęcie ostatniego miejsca.

Osobiście jestem zdecydowanym przeciwnikiem przyznawania wartościowych nagród i wręczania jedynie dyplomów, czy statuetek, a przeznaczania nadwyżki na zakup nowych stołów czy makiet.. Wiem jednak, że niestety jestem w tym poglądzie odosobniony. Dla olbrzymiej większości graczy turniej bez nagród, to kiepski turniej. Vox populi vox Dei (łac. głos ludu jest głosem Boga) – należy więc czasem ulec presji społeczeństwa i postarać się nagrody zapewnić.

Zasada siódma: dogodny termin

Data turnieju ma zwykle niebagatelny wpływ na frekwencje. Gracze znacznie chętniej przyjdą na turniej jeśli nie będą mieli w tym czasie żadnych obowiązków.

Jeśli to możliwe, przy wyznaczaniu daty turnieju, należy unikać weekendu bezpośrednio przed świętami, wystawieniem ocen w szkole, sesjami egzaminacyjnymi (o ile jest wśród Was sporo studentów). Zanim postanowicie zorganizować turniej dowiedzcie się również koniecznie czy w tym terminie lub jego okolicach nie odbywa się inny turniej w Waszym regionie.

Z doświadczenia wiem, że najgorszymi miesiącami na organizowanie turniejów są miesiące wakacyjne, a już lipiec to prawdziwa tragedia, tak więc nie polecam rozpoczynania Waszej kariery organizatorskiej w tym czasie.

Zasada ósma: Bądź realistą!

Pamiętajcie, żeby mierzyć siły na zamiary i nie oczekujcie, nie-wiadomo jakiej frekwencji na pierwszym organizowanym przez Was turnieju. Nie od razu Kraków zbudowano, musicie uzbroić się w cierpliwość i cieszyć się z każdej kolejnej osoby. Początki zawsze bywają trudne – najważniejsze jednak, by nie zniechęcać się po kilku niepowodzeniach.

Zwrocie także uwagę, że frekwencja w okolicach 10-12 osób jest już naprawdę przyzwoitym wynikiem. Problem z niedocenianiem własnych osiągnięć wynika z błędnej optyki sytuacji. Często patrzymy na Lotrowe turnieje przez pryzmat turniejów innych systemów bitewnych, gdzie granie turniejowe ma wieloletnie tradycje, bądź też przez pryzmat największych polskich turniejów (bo o nich jest najgłośniej). Frekwencja na zdecydowanej większości polskich imprez lotrowych – nawet w ośrodkach z dużymi tradycjami – wynosi poniżej dwudziestu osób, tak więc nie narzekajcie na to, że macie mało graczy tylko spójrzcie na to z właściwej perspektywy

To by było na tyle. Jeżeli uważacie, że istnieje potrzeba omówienia jakiegoś zagadnienia, które może pomóc Wam w organizacji turniejów, dajcie proszę znać.

Zachęcam Was gorąco do komentowania i dzielenia się Waszymi doświadczeniami na temat organizacji turniejów. Z całą pewnością początkujący organizatorzy będą wdzięczni za każdą konstruktywną uwagę.


Pozdrawiam,


Michał „Glorfindel” Molenda

Dołącz do dyskusji

  1. faramir_424 · 5 grudnia 2009 o 21:10

    Ja juz zorganizowałem swój pierwszy turniej – mistrzostwa szkoły.
    Przyszło 12 osób nie było kłótni było całkiem klimatycznie, tylko młodzi co chwilę o jakieś dodatkowe zasady pytali co spowodowało że byłem potem ciut zmęczony 🙂 Ale ogólnie było super.

  2. Bambusek · 21 listopada 2009 o 13:50

    Ja na turniejach (chociaż gram w inne systemy) raczej stoję. I tak najdalej w trzeciej turze muszę wstawać, żeby przesuwać modele to siadanie jest bez sensu.

  3. Ellesar · 16 listopada 2009 o 21:55

    Pamiętam ten art jeszcze ze Śródziemia. Piękne czasy 🙂 Ale teraz jest też spoko. Dalej aktualny art i bardzo przydatny.

  4. Colin · 16 listopada 2009 o 19:55

    nie niezły art 😀 myślę że komuś kto będzie chciał zorganizować świetnie sie przyda
    DObra robota

  5. Turgon · 16 listopada 2009 o 19:47

    Artykuł niezły. Podobało mi się stwierdzenie:”to, co tygryski lubią najbardziej” – to samo, którego użyłeś w swoim (wg mnie) najlepszym artykule.
    Więcej takich artykułów 😉

  6. Kharna · 16 listopada 2009 o 18:42

    Świetny art, napewno przyda się komuś kto zorganizuje ,,domowy,, turniej. Pewnie dzięki temu będzie więcej turniejów

  7. Arathorn · 16 listopada 2009 o 17:26
    ~Wr
  8. Guardian · 16 listopada 2009 o 17:22

    No proszę, zdjęcia z challengera w NOK sprzed 3 lat. Ależ ten czas leci. 😉

  9. Papcioo26 · 16 listopada 2009 o 15:58

    Bardzo fajny artykuł. Przyjemnie i lekko się czyta 🙂 .

  10. Wr · 16 listopada 2009 o 12:30

    O! Stary Bazyl, w samym środeczku jestem. hehe, ach te wspomnienia. Kubbek jaki przez nas molestowany, hehe 😀

  11. darulus1 · 16 listopada 2009 o 09:10

    A tak z innej beczki, to cłychać u Tufzoga, bo widać go na zdjęciu? Art. stary ale jary – bardzo dobrze się czyta.

  12. Turek · 16 listopada 2009 o 08:22

    Super…:P

  13. Sayid · 16 listopada 2009 o 07:45

    sporo tego było, ale warto było poczytać;p

  14. Dentor · 16 listopada 2009 o 06:48

    Ciekawy artykuł, może się kiedyś przyda 😉
    Wielkie dzięki Michale za bdb robotę…

    pozdrawiam,
    Dentor

  15. Fensir · 16 listopada 2009 o 00:45

    W sumie artykuł całkiem w porządku. Nie ma w nim niczego czego by nie wiedziała osoba po organizacji pierwszego turnieju. Za to dla początkujących ciekawy zestaw wskazówek.

  16. Herudaio · 15 listopada 2009 o 23:30

    Na pewno Bazyl 07 🙂 pamiętam pierwszy widoczny stół, murki i 90 goblinów w scenariuszu bez męstwa…

  17. Wojteq · 15 listopada 2009 o 23:22

    Wchodzę na główną a tu zdjęcie ze mną na początku newsa ;-).
    Czy druga fotka pochodzi z bazyla 07? Taka ciasna sala mi się przypomina.

Może Ci się spodobać

Dla początkujących 12

Bon ton przy stole

Marcin · 1 grudnia 2017