Relacje i turnieje 15 81 wyświetleń

Raport Bitewny ze Świątecznych Potyczek – Warszawa 17.12.2017

Kalins · 19 grudnia 2017

Dzień dobry,

Po latach organizacji Klubu Mitrila i poświęcania się dla idei krzewienia miłości do gier bitewnych, a szczególnie Lotra, przyszedł moment na powiedzenie stop i poświęcenia trochę czasu dla siebie. Konsekwencją tej decyzji jest udział w ostatnim DMP, a także na lokalnym Świątecznym Turnieju organizowanym przez Dariusa w miniony weekend.

Słyszałem od Marcina, że miejscówka, którą zorganizował dla Lotrowców w Klubie „Dębowa Tarcza" (położony w samym Rynku Starego Miasta) jest bardzo przyjemna i rzeczywiście tak jest. Makiety, stoły (rewelacyjne) oraz magia Świąt powodowały, że z wielką przyjemnością spędziłem ostatnią niedzielę na Lotrowo/Hobbitowych zmaganiach. Ukłony także należą się Dariusowi i jego Pięknej Połówce za poczęstunek, kawusię i herbatkę oraz przyjemne drobne nagrody – taki standard na lokalnych Turniejach, to byłoby coś. Do tego w tle muzyka z „Władcy Pierścieni" i duży monitor z zasadami – profeska.

Od pewnego czasu malowałem i składałem konną armię Rivendell i to nią chciałem zagrać na lokalnym Turnieju. Nie planowałem inwestycji w kolejną armię, ale trafił się zakup już 12 pomalowanych, to się zdecydowałem…. Dokupiłem jeszcze 6 konnych, których domalowałem + bohaterów, których już miałem i czekali na malowanie, całości z kolei nadałem jedna kolorystykę, ujednoliciłem podstawki i tak na mojej kolekcjonerskiej półce pojawiła się kolejna armia – Konny Rivendell. Ułożyłem koncepcję rozpiski i skonsultowałem z kolegą Ajasem, który doradził mi, abym zamiast Lindira wprowadził do armii Cirdana (mocno zmieniony profil na LO) i był to strzał w 10. Obok Cirdana w rozpisce był oczywiście konny Elrond, samotny Glorfindel na koniu i w sojuszu z Legolasem; a jakże, także na koniu. Do tego 18 konnych z Rivendell z tarczami, łukami i lancami + sztandar. To wszystko na format 899 pkt.

 

Same świąteczne scenariusze były ok, chociaż za dużo się w nich działo i były momentami mocno nie zbalansowane (kwestia otwarcia prezentów w ostatniej bitwie + zbyt silna zasada ogniska i furii na 3+, brak zasady breaka we wszystkich scenariuszach, mocno karcące zasady pogodowe itp.). Po rozegraniu trzech bitew mogę powiedzieć, że podobała mi się idea samych prezentów i możliwości ich zachowania do ostatniej bitwy pod warunkiem, że przeżyje bohater. Uważam, że jeśli pomysł na scenariusze w przyszłym roku ulegnie pewnym modyfikacjom (i Darius trochę posłucha głosy rozsądku ;)), możemy mieć dopracowany świąteczny format.

 

Jeśli chodzi o bitwy, to dawno nie musiałem się tak koncentrować na graniu. Serio – niby turniej świąteczny, ale fakt grania po raz pierwszy tak nieliczną armią, sprawiał, że musiałem uważać na każdy model, a „życie" kawalerzystów jest na wagę złota. Grając zazwyczaj licznymi armiami nie ma znaczenia strata kilku orków, czy Easterlingów, ale strata 5 konnych po wzmocnionym czarowaniu Saurona (Chill Soul) już bardzo, ale to bardzo boli.

Rozegrałem trzy bitwy, a ich główny przebieg wyglądał następująco:

Michał
Uruk-Hai Michała w składzie Saruman na koniu, Vrasku, Thrydan. kusznicy, balista, Wódz Trolli i orki z włóczniami
Scenariusz polegający na zbieraniu wypadających prezentów z sań Mikołaja + przedarcie się przez linię wroga.

Od początku postanowiłem wysłać skrajem planszy dwóch jeźdźców, aby przedostali się przez linię nadchodzących Uruków. Z lewej strony w wąskim przejściu skalnym ustawiłem samotnego Glorfindela na koniu, a na środku Cirdana, Legolasa i Elronda wraz z kawalerią. Warunki pogodowe trochę karciły nasze strzelanie, ale i światełko Cirdana nie pomagała Michałowi w ostrzale mojej kawalerii z kusz i balisty. Do tego Legolas miał swój dzień – zachowywał się, jak na planie filmowym zdejmując co turę obsługę balisty, aż w końcu Michał dał sobie spokój ze strzelaniem z tego ciężkiego sprzętu. Elrond z wydzieloną ekipą jazdy oddzielił się od głównych sił i skierowałem go naprzeciw nadchodzącemu wodzowi Trolli z dość dużą grupą piechoty. Tu taktyka rzucania „Nature' Wrath" i ostrzał z łuków robił swoje – na tym skrzydle nie doszło do walki wręcz, a straty po stronie przeciwnika rosły.

Isengard nadchodzi
Isengard nadchodzi

Glorfindel nie pęka
Glorfindel nie pęka

Ekipa Elronda czeka na Trolla
Ekipa Elronda czeka na Trolla

Sanie Świętego Mikołaja pod ogniem z kusz i łuków.
Sanie Świętego Mikołaja pod ogniem z kusz i łuków.

Glorfindel nie przepuścił żadnego z jeźdźców wargów, wdał się w walkę wręcz z Thrydanem, a środek kontrolowała ekipa konnych pod wodzą Cirdana. Obawiałem się dość mocno Sarumana, ale praktycznie nie wychylał się z za skały przez całą bitwę, dając mi komfort manewrowania moimi skromnymi siłami.

Chodźcie do Tatusia...
Chodźcie do Tatusia…

Walka w centrum
Walka w centrum

Troll jest już blisko, bardzo blisko.
Troll jest już blisko, bardzo blisko.

Koniec bitwy - Isen nie przeszedł.
Koniec bitwy – Isen nie przeszedł.

W międzyczasie moich dwóch kawalerzystów przemknęło przez linię Michała i bitwa dobiegła końca. Wynik 5:2. Moje straty to kilku (około 3 konnych) do kilkunastu Uruków.

Yar-Chan
Druga bitwę (Dominacja z modyfikacjami), to kolejna bitwa z Urukami także pod Sarumanem, z kapitanem, Thrydanem, dużą ilością bersekerów wspartych kusznikami z pikami oraz dużą grupą dzikich Dunladczyków + eskadrą jeźdźców na wargach.

Trochę zbladłem widząc przeciwko czemu mam grać, bo liczebność dwukrotnie większa od moich sił, pomijając fakt, że muszę zająć środkowy punkt swoimi niezbyt licznymi siłami. Drugim niepokojącym czynnikiem był fakt grania z Yar-Chanem – gramy ze sobą od czasu do czasu od niepamiętnych lat, a ja jeszcze Jarka chyba nigdy nie pokonałem. Widząc jego siły uznałem, że tym razem nie zmienię sytuacji…

Ustawiłem się przy linii wystawienia i postanowiłem nie pchać się na środek, tylko przeczekać wojnę nerwów i spróbować zaatakować pod koniec gry z flanki i zająć punkt środkowy. Przez dwie, trzy tury Yar-chan trzymał swoje główne siły na środku, ale ruszył kawalerią i Dunlandczykami po mojej prawej stronie próbując mnie oskrzydlić. Przeciwko tym siłom wysłałem Elronda oraz Glorfindela i z 4-5 jeźdźców. Walka szybko się zawiązała – Elrond wypalił „Nature's Wrath", a źle ustawiony Thrydan nie mógł odbić czaru i kawaleria spadła z wargów – co prawda wargi w większości zdały męstwo (!) i wywiązała się walka wręcz.

Tymczasem na środku Yar-Chan zdecydował się ruszyć na moje siły pod ogniem moich łuków. Praktycznie w ogóle nie gram Elfami, jednak przyznam, że elfickie łuki robią robotę – zanim jednostki dotarły na odległość szarży, uruki straciły sporo kuszników/pikinierów z drugiej linii, a Saruman odpalił jeden z prezentów ratując swojego wierzchowca od zabicia z łuków. Niepokoiła mnie spora liczba mocnej piechoty Isengardu w pobliży moich dwóch punktów, stąd też nie mogłem podjąć innej decyzji, jak szarża. Wygrałem większość walk i mocno bym poobijał Uruki, ale zapomniałem o zasadzie „ogniska", czyli ten który pierwszy zajął ognisko miał w pierwszej fazie walki prawo do furii na 2+. Kolejna w mojej ocenie za mocna zasada – wystarczyłoby w zupełności 4+ …. To z kolei spowodowało, że zabiłem tylko jednego Bersekera, mimo brawurowej szarży i wygrania walk. W kolejnych dwóch turach serwowaliśmy sobie heroiczne ruchy na zmianę bijąc się na środku, a Berskerzy ewidentnie czuli respekt do moich śliczniuchnych elfów, bo żaden nie był w stanie zabić konnych mimo wygrania walk.

Po prawej stronie rzeźnicy (Glorfindel i Elrond) robili swoje rozbijając w puch Dundladczyków, wargi i orki, mimo, że Thrydan próbował dzielnie przeciwstawić się obu bohaterom. Faktem jest, że straciłem wszystkie punktu potęgi na Glorfinderze, ale w końcu twardy Thrydan padł. Kontrolowałem punkt po prawej stronie i robiłem korpus ekspedycyjny Dundladczyków. Na środku próbowałem przebić się do centralnego punktu, ale w krytycznym momencie mój jeden z rycerzy przegrał walkę i zginął, a biegnący dwaj piesi zostali zaszarżowani przez Sarumana i zatrzymani zanim dotarli do środka stołu.

Bitwa dobiegła końca i po podliczeniu punktów okazało się, że mamy remis – Yar-Chan odpalił dwa prezenty, co kosztowało go – 6 pkt. I wynik 9:9.

Wojna nerwów - kto pierwszy ruszy
Wojna nerwów – kto pierwszy ruszy

Elrond i Glor na prawym skrzydle
Elrond i Glor na prawym skrzydle

No to lecim
No to lecim

Nadchodzi Isengard
Nadchodzi Isengard

Szarża!
Szarża!

Koniec bitwy
Koniec bitwy

Jan
Już wcześniej miałem okazję przyjrzeć się armii Jana, która zmasakrowała Arnor mojego syna Grzesia. Trzon jego armii, to Sauron, Khardush, Witch-king na bestii, Taskmaster oraz Morannoni wsparci orkami z włóczniami.

W tym scenariuszu z miejsca miałem przewagę, ponieważ Legolas miał dwa nieotwarte prezenty, jak i Glorfindel, a zużycie ich w ostatniej bitwie premiowało ich aż 3 pkt. za jeden otwarty prezent. Jan z kolei zużył swoje prezenty w bitwie z Dariusem, a ponadto we wcześniejszym pojedynku zginął mu Sauron i żadne prezenty mu nie zostały. Niemniej zdawałem sobie sprawę, że jeden dobrze rzucony przez Saurona wzmocniony Chill Soul i połowy mojej konnej armii nie ma. Postanowiłem za cel zabicie bestii oraz Taskamastera i to zadanie wyznaczyłem Legolasowi, tym bardziej, że dzięki otwarciu prezentu miał + 1 do ranienia.

Podczas wystawiania Jan ustawił bestię praktycznie na wprost Legolasa, co ułatwiło mi strzelanie i większość swojej armii skupił wokół Saurona i pozostałych bohaterów. Ja z kolei rozdzieliłem siły na dwie części – jedna pod wodzą Glorfindela i Elronda, a pozostałą część pod wodzą Cirdana – dzięki podpowiedzi od Janka (szacuneczek), wiedziałem, że muszę trzymać swoją kawalerię skupioną wokół bohaterów w promieniu 3 cali.

Po rozpoczęciu bitwy Legolas ponownie poczuł się, jak na planie filmowym i od razu bestia dostała ranę. Pozostali łucznicy także trafili bestię i bodajże po pierwszej, maksymalnie drugiej turze bestia stała na jednym życiu. Witch-king zdążył jeszcze wyssać wolę z Glorfindela, ale musiał uciekać z zasięgu łuku Legolasa i de facto do końca gry został wyłączony. Armia Mordoru zbliżała się do moich konnych, a mi udawało się co turę odbierać wzmocniony potężny czar Saurona. W międzyczasie ranę otrzymał Taskmaster (ponownie boski Legoś) i schował się za skałą, aby nie narażać się na stratę życia. Niestety w tym samym czasie Cirdan nie odbił Chill Soula i stało się – z 5-6 konnych padło.

Po tym wydarzeniu zacząłem stosować taktykę odskoku – wiem, że jest to wkurzające w armii konnej, ale nie miałem innego wyjścia – jeszcze jeden taki czar i mam 50% strat. Sauron raz jeszcze spróbował rzucić czar, ale nie wyszedł, ja odskakiwałem prowadząc strzelecki ostrzał i po 2 godzinach zakończyliśmy rozgrywkę.

Dzięki otwarciu prezentów, posiadaniu sztandaru itd. ugrałem w sumie chyba jakieś 19 pkt. do 2 lub 3 ze strony Jana. Nie była to niesamowita bitwa, ale w moim przypadku musiałem być skoncentrowany, aby umiejętnie bronić się przed czarami.

Sauron is caming....
Sauron is caming….

Kolorowe chłopaki na pięknym terenie.
Kolorowe chłopaki na pięknym terenie.

Legolas na robocie cz. III
Legolas na robocie cz. III

Podsumowując kompozycję tej armii na pewno fajne jest to, że przez wszystkie 3 bitwy nie zginął żaden bohater (Cirdan stracił konia), a i moje straty sięgały maksymalnie 6 jednostek na bitwę. Dla kogoś kto nie ma ochoty przesuwać w skirmishu kilkudziesięciu figurek, to Rivendell Knights w połączeniu z Elrondem, Cirdanem wydają się naprawdę bardzo ciekawą konstrukcją dającą szerokie pole do manewru. Osobiście armia podoba mi się pod kątem wizualnym i taktycznym i na pewno chciałbym nimi jeszcze pograć – wzięło mnie ostatnio na Elfy; może to wiek lub pogoń za nieśmiertelnością?

Co ciekawe, to chciałbym zwrócić uwagę, że koledzy z którymi grałem nie grali standardem z topowych stołów, tj. Undying, Shadow Lord, Witch-King, Szeloba itp. tym samym doprowadzając drugą stronę do niechętnego przesuwania modeli. Armie były różnorodne, ciekawie skonstruowane i przez to też dla mnie osobiście turniej bardzo mi się podobał. Tym bardziej miło mi, że wygrałem go grając nową armią.

Dziękuję raz jeszcze Dariusowi za organizację (pamiętaj o poprawkach na rok przyszły w regulaminie) i niech żałują Ci, co nie przybyli! Dzieki także wszystkim przybyłym, Grzesiowi, który dostał oklep, ale się nie poddaje.

Pozdrawiam,

Kalins

Małe, ale kameralne miejsce.
Małe, ale kameralne miejsce.

Jest moc!
Jest moc!

Dołącz do dyskusji

  1. Turgon · 16 stycznia 2018 o 12:25

    Miło było poczytać i pooglądać (na przyszłość jeszcze więcej zdjęć! :D), dzięki za raport 🙂

  2. Kalins · 4 stycznia 2018 o 15:31

    Bardzo proszę – ja też na to nie wpadłem dopóki stary wyjadacz Ajas mi nie podpowiedział :).
    Pozdrawiam,
    Kalins

  3. patrykares · 4 stycznia 2018 o 14:24

    Kalins,
    dziekuję za szybka odp. Już widzę gdzie popełniłem błąd. Chyba trzeba wrócić do gry 🙂

  4. Kalins · 4 stycznia 2018 o 14:18

    Patrykares,
    wszystko się zgadza – w warbandzie z Elrondem masz 12 jeźdźców i wszyscy mogą mieć łuki. Następnie w warbandzie z Cirdanem nie mogę mieć 100% łuków i obowiązuje zasada 30% łuków. Biorąc całkowitą liczbę szeregowych modeli mamy ich 18, co daje 6 łuczników w warbandzie z Cirdanem. W razie pytań, daj znać na pmkę.
    Pozdrawiam,
    Kalins

  5. patrykares · 4 stycznia 2018 o 13:55

    Bardzo podobał mi się ten artykuł. Oby jak najwięcej takich. Skusiłeś mnie do zbudowania podobnej armii. Mam tylko jedno pytanie? Czy rivendell kinghts nie powinni mieć mniej łuków? Do limitu nie wliczają się tylko Ci, którzy są prowadzeni przez Lindira, Elronda bądź kapitana ?

  6. Mendziu · 24 grudnia 2017 o 14:27

    Bardzo dobry raport 🙂

  7. Dwarfik · 23 grudnia 2017 o 18:16

    to cudowne uczucie, gdy można przeczytać fenomenalny raport bitewny na stronie!

    Oby więcej takich raportów 😀

  8. Dwalthrim · 21 grudnia 2017 o 14:45

    Fajnie, że turniej się udał i że podobały wam się nasze stoły i makiety. 🙂
    Polecamy się na przyszłość 😉

    Gratulacje dla zwycięzców!

  9. Lukan · 20 grudnia 2017 o 20:48

    Ale kompania 😮 aż mnie wzięło aby sobie taka sprawić, piękna sprawa Kalinsie- jak zwykle zresztą. Art również nie odstaje od jakości malowania. Szczere gratulacje

  10. Dragon_Warrior · 20 grudnia 2017 o 19:33

    Te płaszcze ujednolicone zaskakująco dobry efekt robią. Wcześniej mi się wydawało, że przy tych rzeźbach za bardzo odwracają uwagę od właściwych modeli.

  11. Barti · 20 grudnia 2017 o 19:15

    Dobra robota Michale. Czas żeby ktoś napisał taką relację z DMP…

  12. KaMiKaZee · 20 grudnia 2017 o 14:51

    Super raport !
    Uwielbiam czytać taki raporcik podczas popijania herbaty w szare grudniowe popołudnie.
    Teraz bardzo żałuje że nie dałem rady się pojawić 🙂

  13. DariuS · 20 grudnia 2017 o 10:07

    Świetny raport Kalinsie – dzięki, że chciało Ci się tak dokładnie wszystko opisać. 🙂
    Ja ze swojej strony chciałem przeprosić za brak zdjęć i materiałów wideo – robiąc 3 rzeczy na raz trudno nadążyć z relacjonowaniem.
    Dziękuję wszystkim, którzy przybyli (nawet tym, którzy nie grali) – mam nadzieję, że na kolejnych spotkaniach będzie nas więcej.
    Kilka słów ode mnie:
    Tak jak zauważył Michał, furia na 2+ oraz wrzucanie więcej niż 1 zasady specjalnej scenariusza komplikują i wydłużają rozgrywkę – będę pamiętać na przyszłość.
    W pierwszej bitwie brało udział 4 graczy: Janek, Kalins, Michał oraz Grześ. Był to najważniejszy scenariusz bo od niego zależało jakie prezenty otrzymają bohaterowie w każdej z armii. Sauron Janka zdobywając 5 (oraz szaman 2) stawał się koszmarem świąt i mógł całkowicie zepsuć event. Jarek przybył na drugą bitwę, więc mogłem dołączyć do turnieju oraz spróbować powstrzymać Grincha/Saurona. Rozpiska na Gandalfie Białym, Elessarze, Legolasie oraz Faramirze kapitanie Ithilien była bezpiecznym rozwiązaniem, ale o śmierci Władcy Pierścieni zadecydował Legolas naładowany aż CZTEREMA prezentami – w sumie dobrałem 5sztuk, tak samo jak spóźniony Jarek.
    Likwidacja Grincha, który o mały włos nie zrujnował Świątecznego Turnieju nie zapewniła mi wygranej w scenariuszu – Janek, to była najbardziej EPICKA bitwa jaką kiedykolwiek zagrałem swoim Gondorem, dziękuję!
    Potyczka z Grzsiem również była bardzo klimatyczna – 2 nazgule na bestii + kawaleria mahudów i haradrimów wystraszyła mnie na początku. Przeciwnik miał ogromnego pecha, ponieważ w dwóch kluczowych walkach podczas remisów udawało mi się za każdym razem rzucić o JEDNO oczko więcej – szansa na wygranie dwóch remisów z rzędu jest bardzo mała, dlatego uważam, że miałem mega szczęście. Grzesiek grał bardzo dobrze, ostatecznie wygrał scenariusz małym zwycięstwem.
    Na koniec chciałem podziękować Marcinowi z Dębowej Tarczy, który pomógł mi od rana z rozstawianiem wszystkiego oraz chętnie wziął udział w nauce gry. A przede wszystkim dziękuję najważniejszej osobie bez której nie byłoby tak miło przez cały turniej – mojej Drugiej Lepszej Połówce. 🙂
    Pozdrawiam!

  14. VRASKû. · 20 grudnia 2017 o 00:26

    Wielkie propsy Kalins, świetnie się czytało artykuł! Nie mowiąc juz o poziomie malowania i starcia dwóch najbardziej klimatycznych armii ever czyli Twojego konnego Rivendell i Yar-Chanowego Isenu 😀

  15. Huppcio · 20 grudnia 2017 o 00:26

    Fajnienapisane, dawno już nie czytałem takich raportów 😉

Może Ci się spodobać

Relacje i turnieje 8

Indywidualne Mistrzostwa Polski 2018 – fotorelacja

Potemp&Kat&Dragowicz&Czaki&Cichy&FishPriest&Solmyr&Chempion · 11 sierpnia 2018