Makiety 26 188 wyświetleń

Recenzja „Rivendell Knights” – Rycerze Rivendell

Ajas · 14 lutego 2013

Po wygraniu wspólnie z Venem parowego turnieju w jednym z poznańskich sklepów stanęliśmy przed wyborem tego, co chcemy dostać w ramach nagrody. Zdecydowaliśmy się na świeżutki, pachnący jeszcze deszczowym angielskim powietrzem box konnicy z Rivendell. Jest to już druga elficka kawaleria w naszej grze (po Galadhrim Knights z 2009 roku), tak więc warto zwrócić uwagę na to, co od tego czasu się zmieniło i podzielić się z Wami spostrzeżeniami.

Dane techniczne

Seria: Hobbit the Unexpected Journey – Strategy Battle Games

Rok produkcji: 2012

Liczba elementów: 48

Liczba figurek: 6

Cena: około 130 PLN w Polsce, 150 PLN (GW)

Rysunek przedstawia prototypowego wojownika z Rivendell wykreowanego na potrzeby „Hobbita".

Bardzo precyzyjne przyłożono się do zdobnictwa i ornamentów umieszczonych na broni kawalerzystów Elronda.

Opakowanie:

Tradycyjne już tekturowe pudełko okazuje się być większe niż stare opakowania, mamy bowiem do czynienia z trzema podwójnymi wypraskami. Stylowe logo filmu „Hobbit" umiejscowiono w lewym górnym narożniku. Tradycyjny napis w 5 językach (jak zawsze starannie pominięto jakikolwiek język słowiański) informuje nas że to, co właśnie trzymamy w rękach to box mający historyczne znaczenie… Jest to bowiem DRUGA (!) szeregowa jednostka Wysokich Elfów od pojawiania się na rynku naszej gry (dla przypomnienia: minęło już 12 lat). Oczywiście żartownisie od razu zaoponują, że jest to już czwarta (High Elf Warrior, Elladan, Elrohir), ale pomińmy to milczeniem.

Obrazek przedstawiający poskładane modele prezentuje się miło, choć mamy do czynienia z niezbyt tradycyjnym dla znanych nam z filmowej trylogii wizerunków złotozbrojnych elfików. Tym razem obowiązuje nas wizja przedstawiona w Hobbicie – w modzie jest teraz srebro! Całość została wkomponowana w miły dla oka obrys Pierścienia i jakieś tam pniaczki i grzybki z otoczenia Radagasta zapewne.       Tył ukazuje nam sześciu jeźdźców w skali 1:1 oraz bardzo ważną nowinę: box zawiera 2 elfickie trupki! Do tego sugerowane farby z nowej (moim zdaniem beznadziejnie przemianowanej) palety GW.

Instrukcja:

Tak, tak – po raz pierwszy chyba mamy do czynienia z instrukcją składania modeli w pudełku z kawalerią. Jest to 8-stronicowa broszurka. Pierwsza strona najeżona jest wielojęzykowymi informacjami na temat tego, co będzie nam potrzebne i dlaczego klej i noże są groźne. Kolejne strony zawierają ilustracje składania modeli (elementy są ponumerowane, ale o tym później). Rozpatrywane są również alternatywne wersje sklejania – kapitan/wojownik, czy też sztandarowy/wojownik. Na sam koniec jest również skromny spis elementów, które nam pozostaną w charakterze bitsów.

Wypraska kapitana/wojownika:

Wypraski zostały podzielone tak, że każda pozwala na złożenie jednego kawalerzysty. Pierwsza z nich zawiera w sobie elementy, dzięki którym możemy skleić na swoje potrzeby kapitana, albo zwykłego wojaka. Jak LotR'owa tradycja nakazuje kapitan jest takim kozakiem, że nie potrzebuje nosić hełmu i gna na swym rumaku z rozwianym włosem. Sposób składania jest bardzo ciekawy, otóż mamy do czynienia z trzema (!) połówkami samego jeźdźca (wybierając odpowiedni „prawy" wariant nasz wojak stanie się albo szeregowcem, albo kapitanem), całości dopełnia odpowiedni tors (z hełmem, lub bez). Do tego dodajemy uniesioną wysoko lancę i tarczę – viola! Tak powstaje pierwszy z naszych kawalerzystów. W „kapitańskiej" wyprasce zostaje nam jedna tarcza, odpowiedni tors i lanca bez dłoni.

Wypraska chorążego/wojownika:

Kolejna wypraska zawiera w sobie elementy pozwalające na złożenie odpowiednio sztandarowego i wojownika. Dysponujemy jedną tarczą, dwiema prawymi dłońmi (lanca/sztandar), torsem z hełmem i dwiema połówkami jeźdźca. Sztandar jest dość słabo zrobiony, jak na to, co można było znaleźć w pudełku kawalerii z Lorien. Chorągiew z Rivendell jest króciutka i bardziej przypomina proporzec niż prawdziwą flagę.

Wypraska chorążego/wojownika:

Ostatnia wypraska zawiera elementy potrzebne do złożenia zwykłego jeźdźca. Jeśli chodzi o to, co pozostanie nam po wyekwipowaniu wojaka, to będzie to dłoń z lancą oraz elficki nieboszczyk, do wykorzystania na podstawce.

Główki i torsy:

Jak powszechnie wiadomo elfy w naszym systemie nie mają jakiejś szalenie skomplikowanej mimiki. Niemniej miło, gdy poszczególne elementy składowe kawalerzystów nieco się różnią. Oczywiście najwięcej świeżości wnosi łepek dedykowany kapitanowi. Cieszy fakt, że z jednego boxa mogą zostać nawet dwa wolne , które aż proszą się o przekonwertowane ich na konnego Gil-galada/Lindira/Elladana/Elrohira czy nawet Glorfindela. Zbroja, jest standardowa, tak samo jak szarfa w pasie.

Konie:

Koniki to bardzo mocny element tego zestawu. GW na przekór logice (w zgodzie z chęcią zysku), ale bardzo przewrotnie wydała dwa nowe pudełka: wargowie odlani razem z jeźdźcami (mimo, iż zdarza się,  że wilczek biega samopas) i kawalerzyści elfów odseparowani od swoich wierzchowców. Nie narzekam na to, jednak szkoda, że GW bardzo pazernie liczy na to, że ktoś będzie kupował samych wargów… Ale dość już hejtowania strategii marketingowej GW – wróćmy do koników. Są one bardzo ładne i cieszy fakt, iż nie mamy do czynienia z klonami koników z Rohanu i Gondoru. Grzywy są ładnie odlane (elfowie czule czeszą swoje koniki), pyski różnorodne, a pozy bardzo dynamiczne – to cieszy. Ogromną zaletą jest nowa metoda mocowania koni do podstawki – koniec z łamliwymi bolcami, od teraz każdy konik będzie przymocowany na dwa kopyta dzięki postumentowi doczepionemu do kopyta.

Ręce z lancami:

Przyznam szczerze, że ten element mnie rozczarował, co prawda mamy trzy różne pozy, ale żadna z nich nie ukazuje chwytu w momencie szarży (skierowana ku dołowi) na podobieństwo tych z zestawu Morgul Knights. Poza tym box zawierający 6 kawalerzystów mógłby dawać opcję złożenia chociaż dwóch łuczników, niestety nic z tego. Rycerze Elronda przemierzają Środziemie ze strzałami w kołczanach przytroczonymi do boków koni i łukami na plecach. Największą wadą jest to, że owe lance są ordynarnie krótkie! Włócznie Gondorczyków są dłuższe… GW shame on you!

Tarcze:

Jak już wiadomo elfowie od czasu pokonania Saurona na stokach Góry Przeznaczenia nieco zmodyfikowali rynsztunek swoich wojaków. Spora zmiana dotknęła tarcz. Dla porównania dodałem wersję z Lothlorien i starą metalową tarczę od włócznika. Jak Lemur złośliwie zauważył nowe tarcze mają znak Harrego Pottera (błyskawica na górze). Element, który kiedyś mógł robić za klejnot, teraz bezdyskusyjnie jest tylko ornamentem na tarczy. Reszta zawijasków też się zmieniła – górne zawijają się w inną stronę. Nowe tarcze są mniejsze w porównaniu z metalowymi odpowiednikami, a pod galadhrimskimi to się mogą całe schować. Mi nowe wzorki pasują, ale na bank znajdą się tacy, którzy będą na gwałt szukać kopii starych.

Sztandar:

Mówi się, że rozmiar nie ma znaczenia… ale moim zdaniem, przynajmniej w kontekście tej chorągwi nie jest to prawda. Jakkolwiek wzorek jest ładny (ponownie nawiązano, tak jak w zestawie leśniaków do koła wpisanego w kwadrat), ale stanowczo za mały. Taka maluśka chorągiewka nasadzona na miniaturową lancę wygląda śmiesznie i można ją nazwać, co najwyżej proporcem. Gdyby tylko lance były dłuższe o 1,5 cm i sztandar proporcjonalnie powiększony do rozmiaru tego z pudełka Galadhrimów, to wszystko było by miodne, ale niestety miniaturyzacja dosięgła również zbrojownie Rivendell.

Trup elfa:

Elf zabity w walce wygląda bardzo schludnie (jak na umarlaka rzecz jasna). Mamy ładnie odlany hełm, cudnie rozpostarty płaszcz i mieczyk wystający z pochwy. Do niej mogę się doczepić: jej zarys pod płaszczem dowodzi temu, że albo elfy mają ze sobą jakieś mniejsze klingi, albo rzeźbiarz zapomniał, że elficki oręż jest dużo dłuższy. Nie mniej jednak trupek liczy się na plus.

Podsumowanie:

Nowa jednostka elfów bardzo mi się spodobała, mimo pewnych mankamentów, o których wspomniałem okazuje się, że GW potrafi zachować niezłą passę wydawniczą. Modele wprowadzone przy wejściu na ekrany kin „Hobbita" stoją na bardzo wysokim poziomie, zarówno nowi wargowie, orkowie, gobliny i krasnoludy to niezwykle udane miniaturki. Dokładnie odlano takie detale jak palce, oczy, czy ornamenty na ekwipunki. Oto podsumowanie zawartości pudełka:

Element:

Ilość:

Martwy Elf

2

Prawa strona elfa (hełm) wersja 1

2

Prawa strona elfa (hełm) wersja 2

2

Prawa strona elfa (hełm) wersja 3

2

Prawa strona elfa (włosy)

2

Lewa strona elfa (hełm) wersja 1

2

Lewa strona elfa (hełm) wersja 2

2

Lewa strona elfa (hełm) wersja 3

2

Tarcza

6

Ręka ze sztandarem

2

Lanca

2

Tors kapitana

2

Tors wersja 1

2

Tors wersja 2

2

Tors wersja 3

2

Ręka z lancą 1

3

Ręka z lancą 2

3

Ręka z lancą 3

2

Lewa strona konia wersja 1

2

Lewa strona konia wersja 2

2

Lewa strona konia wersja 3

2

Ilość elementów:

48

Oto zdjęcia porównujące nowe modele z kawalerią leśniaków:

Zalety:

  • w końcu oficjalna kawaleria wysokich elfów
  • 3 różne pozy (z możliwością urozmaicenia ich różnymi lancami i podmianami koni)
  • 3 ładne pozy koni
  • opcja złożenia 2 chorążych i kapitanów
  • ciekawe elementy do konwertowania konnych bohaterów imiennych (z resztek po kapitanie)
  • lżejsze w transporcie
  • bardzo ładnie odlane detale
  • ogólnodostępne w Polsce
  • zostają dodatkowe elementy
  • trupy elfów (specjalnie dla hejterów HE)
  • nowy (antyzłamaniowy) system mocowania konia
  • podstawki nie są fabrycznie podziurkowane
  • inne tarcze (?)

Wady:

  • za krótkie lance
  • spora łamliwość delikatnych elementów
  • część drobnych elementów stosunkowo trudna do wycięcia z wypraski (możliwość złamania przed poskładaniem)
  • biednie wyglądający sztandar
  • brak choć jednej pozy łucznika
  • stanowczo zbyt wysoka cena, jak na plastikowe modele (plastikowe Morgule kosztowały max 100 zł, a miały podobną ilość elementów)
  • inne tarcze (?)

Podziękowania:

– dla Ven'a za wspólne wygranie turnieju 🙂

– dla Barti'ego za pomoc w porównaniu 🙂

Źródła:

Szkice i rysunki – „Hobbit – Niezwykła Podróż – Kronika I – Sztuka Tworzenia Filmu" Daniel Falconer

Zdjęcia modeli własne.

Pozdrawiam, Ajas 😀

Dołącz do dyskusji

  1. Tomek TT · 6 marca 2013 o 20:15
    ~Pułkownik / ~Krasnoludzki Zwiadowca napisał/a:
    Fajny art.
    Apropo zgadzam się z autorem, że tan nowa paleta farb jest beznadziejna. ;P

    P.S.
    Po co elfie trupy w elfim zestawie?
    Wolałbym na podstawce umieścić jakiegoś zabitego orka. ;D

    Trupek elfa jest po to , żeby np. w WotRze można było sobie zapełnić slot w trayu po śmierci jednego z jeźdźców 🙂

  2. Pułkownik · 18 lutego 2013 o 02:04

    Fajny art.
    Apropo zgadzam się z autorem, że tan nowa paleta farb jest beznadziejna. ;P

    P.S.
    Po co elfie trupy w elfim zestawie?
    Wolałbym na podstawce umieścić jakiegoś zabitego orka. ;D

  3. Ajas · 18 lutego 2013 o 02:04

    Cloner – nie mogę się z Tobą zgodzić. Najnowsze modele z Hobbita są rewelacyjnie wyrzeźbione – orkowie, gobliny, krasnoludy czy elfy. Warto się dokładnie pooglądać nowe modele, by móc docenić ich kunszt.

    Ceny to chyba są takie same, jak te od WH40/WFB. Jeśli jednak są nieco wyższe, to trzeba pamiętać, że pierworodne dzieci GW nie wymagają zakupu licencji.

    Pozdrawiam, Ajas 😀

  4. Dragon_Warrior · 18 lutego 2013 o 02:04

    @cloner16 – akurat z punktu widzenia WFB to nie ma co marudzić zdecydowanie. Obecnie fanom modeli PP czy Wyrda racji bym nie odmówił ale Battle od LORTa różni się tylko brakiem licencji* i zachowanych proporcji vel konwencji „okołorealistycznej”.

    *LOTR od zawsze był mocno ograniczony filmowymi pierwowzorami – co zakładam znacznie utrudnia rzeźbiarzom robotę i często związuje ręce.

  5. cloner16 · 18 lutego 2013 o 02:04

    Nie wiem czym to jest spowodowane ale figurki do lotra to kompromitacją na całej linii. Ceny wysokie, jakoś taka sobie. Ilość części śmieszna. Kto ma do czynienia z WHFB widzi różnicę. Art jest spoko.

  6. Koshara · 18 lutego 2013 o 02:04

    Fajny art! 😀

  7. Adanethel · 18 lutego 2013 o 02:04

    Nareszcie mamy kawalerie Elfów wysokiego rodu . Gratuluję udanego artykułu fachowa robota z wieloma wymienionymi rzeczami się zgadzam ale co do chorążego a raczej jego chorągwi zostawił bym ją tak jak jest elfy to nie Gondor nie miały nigdy sztandaru który wyróżniał by się nie wiadomo jakimi rozmiarami co najwyżej zdobnictwem barwą i kształtem.

  8. Zdobyslav31 · 16 lutego 2013 o 23:07

    Całkiem przystojne 🙂
    Podoba mi się szczególnie motyw z dodawaniem trupów do boxów.
    Mógłby ktoś zrecenzować Grim Hammerów, bo jestem wielce ciekaw…

  9. Vhaerun · 16 lutego 2013 o 15:07

    Przez te modele znowu podobają mi się HE, co poradzić 😀

  10. Solmyr · 14 lutego 2013 o 23:23

    Właśnie otworzyłem swoje pudełko i skleiłem po półgodzinie pierwszego koniucha. Świetne modele tylko ręka z lancą jakoś nie pasuje do ciała;/

  11. Dragon_Warrior · 14 lutego 2013 o 23:23

    w Kwestii dynamiki to przyznaję rację, jakkolwiek przez wzgląd na klasyczne wady plastików GW (duża ilość gładkich powierzchni i gładko zaokrąglone przejścia szczegółów) – całość będzie wymagała sporych umiejętności technicznych w celu sensownego pomalowania utrzymującego dynamikę.

  12. Kalins · 14 lutego 2013 o 23:23

    Ajasie – dziękuję za fajny i szczegółowy artykuł. Oczywiście ważny jest sposób zamocowania kawalerii, czy też nowe pyski u koni, jednak dla mnie ważna jest uchwycona bardzo ładnie w rzeźbie dynamika jeźdźców. Cyba nie ma drugiej Lotrowej kawalerii na którą patrząc widać ruch i, że jest kawaleria z krwi i kości, a nie posągowe rzeźby.
    Pozdrawiam,
    Kalins

  13. Arathorn · 14 lutego 2013 o 23:23

    No jak to? Przecież mają jeszcze apgrejd dzięki któremu mają wyższą walkę. Prawie jak nowa jednostka. x D Artykuł świetny. Same recenzowane modele również. Na pewno widać postęp w dokładności rzeźby w stosunku do marnie się prezentujących GK. Różne mankamenty tych modeli były wymienione, więc nie będę ich powtarzał.

  14. Dragon_Warrior · 14 lutego 2013 o 23:23

    ten artykuł uświadomił mi fakt – że HE od czasów jak grałem w LOTRa 10+ lat temu nie dostali ani jednej nowej jednostki szeregowej. Panowie wyżej to posiadali już nieoficjalne staty nawet wtedy i chyba dużo przyjaźniejszy koszt a i tak jakoś popularni mocno nie byli.
    Tak czy inaczej kilkanaście lat po premierze HE dalej mają tylko standardowego elfa za 9ap teraz z opcją wykupienia konia i lancy za 12 punktów ;P

  15. emo. · 14 lutego 2013 o 23:23

    Ajasowi chyba chodziło o to, że w warunkach gry jest to wytrzymałe podobnie lub bardziej, ale w normalnym użytkowaniu na pewno prędzej złamiesz kopytko niż taki postument 😛 Natomiast zgadzam się ze słabym wyglądem tegoż i w sumie o to mi chodziło w moim poprzednim komencie.
    Bambusek – staty jak przystało na HE, koszt punktowy jest też w porządku – gorsza sprawa, że najtańszym sensownym bohaterem, z którym można ich wystawić jest Lindir za 70-80 punktów. Czyli stały problem graczy HE 😉

  16. Bambusek · 14 lutego 2013 o 23:23

    Patrząc na stosunek cena – jakość to pewnie statsy i zasady mają mocarne. Poważnie, 130 zł za 6 plastikowych modeli to chyba tylko GW mogło wymyślić…

  17. Hans_Landa · 14 lutego 2013 o 23:23

    no nie wiem Ajas 🙂
    ułamana noga to jak najbardziej częsty uraz. Ale sam bolec? Nie potrafię sobie wyobrazić upadku figurki w którym złamany zostaje bolec a nie noga 😀

  18. ElrondPl · 14 lutego 2013 o 23:23

    Już zasiliły moją armię na mastera ;D

  19. Ajas · 14 lutego 2013 o 23:23

    „Nie wiem co trzeba robić, żeby złamać ten bolec :)”

    Faktem jest, że bardzo często w podstawce zostawał szczątek ułamanego kopyta, ale chodzi o samo złamanie właśnie z racji prostackiego bolca. A o takie złamanie nie takie trudne 🙂 wystarczy jechać na turniej 300 km od domu, nie mieć dość miejsca w pociągu, zrzucić model ze stołu w czasie gry itp. Na serio tamte sposoby mocowania były moim zdaniem o wiele gorsze i piszę Ci o tym jako modelarz, ale przede wszystkim jako gracz 🙂

    Tylko, żeby to zaobserwować trzeba ruszyć się na jakiś turniej 🙂

    Pozdrawiam, Ajas 😀

  20. Hans_Landa · 14 lutego 2013 o 23:23

    „koniec z łamliwymi bolcami, od teraz każdy konik będzie przymocowany na dwa kopyta dzięki postumentowi doczepionemu do kopyta.”

    Nie wiem co trzeba robić, żeby złamać ten bolec 🙂
    Nowa opcja jest lipna bo po pierwsze: piasek na podstawce zasłoni kawałek kopyta (bolec można było lekko wysunąć)
    Po drugie: pomysł z mocowaniem drugiego kopyta ssie i raczej będzie usuwany bo psuje wygląd tylko;p

  21. Borsuk · 12 lutego 2013 o 17:17

    Od razu SS? a może AC/DC:)

  22. emo. · 12 lutego 2013 o 17:17

    Pytaj Ajasa jako eksperta od rzeźby, proszę Cię 😉
    Masz rację, ja dopiero teraz (po komentarzu) zwróciłem na to uwagę ;P Chociaż fakt jest taki że wcześniej się nie przyglądałem zbyt blisko tym modelom 😉

    Lance zaiste króciutkie. Nowy sposób mocowania koni IMO kontrowersyjny i niekoniecznie fajny – szczerze wolę bolce 😉 Tarcze mi się szczerze nie podobają – raczej jestem za starymi metalowymi wzorami. Sztandar faktycznie wygląda jak zwykły proporczyk. Co do detali na nim, to daje większe możliwości kombinacji z freehandami niż ten od leśnych – w sensie nie trzeba szlifować rzeźby żeby zrobić coś ciekawszego niż standard 😛 Zresztą tamten banner też mi nie leżał zbytnio – tylko wielkościowo był jak dla mnie ok.

    W ogóle moim zdaniem pisanie w argumentacji „lżejsze w transporcie” przy recenzji plastików jest trochę śmieszne, zwłaszcza jak nie było innej kawy elfickiej w metalu 😛 No ale to tylko ja 😉

    Aha – pewnie i tak za max parę dni padnie limit mojego photobucketa bo Ajas nie umiał napisać arta z miniaturkami, także cieszcie się ze zdjęć póki możecie 😀

  23. Koftaa · 12 lutego 2013 o 17:17

    Figurki są bardzo dynamiczne, ale wg mnie i tak do kawalerii leśnych sporo im brakuje. Ciekawe jest odejście od kolorystyki złoto-niebieskiej (przynajmniej będą się wyróżniać od reszty HE).
    Ciekawe, czy będą mieli tyle samo obrony co GK, którzy mając praktycznie porównywalne zbroje mają 4 obrony…
    P.S. Czy tylko mi ten piorun przypomina połowę symbolu SS? Nazi-elfy?

  24. Thein · 12 lutego 2013 o 17:17

    Ajas nie zauważyłeś że konie mają inne pyski? Takie bardziej kwadratowe i potężniejsze? Coś jak koniki Perry miniatures

  25. mnil · 12 lutego 2013 o 17:17

    wg mnie lance są odpowiedniej dlugosci 😉
    fajnie ze rzeźba się rozwija, szkoda tylko ze wraz z nią ceny 😉

  26. Off · 12 lutego 2013 o 17:17

    mi ten piorun cos innego przypomina : DDD

Może Ci się spodobać

Makiety 4

Recenzja podstawek Orzol Studio

Godfryd · 21 maja 2018
Makiety 2

CPM 2018 – Podsumowanie marca

Barti · 21 maja 2018