Raporty bitewne 8 33 wyświetleń

Zapomniana potyczka Krasnoludów z Samotnej Góry

Puzi · 16 listopada 2014

Dawno, dawno temu... A może wcale nie tak dawno, bo nikt do końca nie wie, w którym dokładnie okresie ta bitwa miała miejsce. Krasnoludy z Samotnej Góry wymazały ją całkowicie ze swojej historii i mało kto wie, że te wydarzenia w ogóle miały miejsce. A dlaczego wymazały? Chwała bohaterów trwa wiecznie, bez względu na cenę...

Mały oddział krasnoludów powoli wędrował poprzez las. Szli spokojnie, rozmawiali, żartowali. W tej niewielkiej grupie, gdyby spojrzeć dokładniej można by odnaleźć Throra – Króla Pod Górą oraz jego wnuka Thorina II. Jako ochronę wybrano 12 najtwardszych i najdzielniejszych wojowników z Ereboru, bo sama wyprawa była głęboko skrywaną tajemnicą. Jej cel znał tylko Thror i nikomu nic nie powiedział. Dlatego młody Thorin ciągle próbował dowiedzieć się od dziadka, dlaczego wywiódł ich na pustkowie, gdzie nic nie ma. Król tylko tajemniczo się uśmiechał, kiwał głową i pozwalał na wszelkie możliwe domysły.

Oddział wyszedł z lasu i chwilę odpoczywał na brzegu rzeki, rozkoszując się ciszą, spokojem i świeżym powietrzem. Krasnoludy potrafią docenić piękno przyrody, ciszę i spokój, ale zdecydowanie bardziej wolą duże ilości piwa, głośne śpiewy, zapach jadła a najlepiej jak to wszystko mogą znaleźć w wielkiej, ufortyfikowanej twierdzy.

W końcu Król wstał i rzekł:

– Już blisko, jak przejdziemy przez rzekę będziemy prawie na miejscu.

– Na miejscu? Czyli? – zapytał Thorin

Kolejny raz król się uśmiechnął:

– Czyli tam, gdzie mieliśmy dotrzeć. Po drugiej stronie rzeki jest ostatni ufortyfikowany posterunek. Miejsce, gdzie chłopcy zmieniają się w twarde krasnoludy. Ruszamy.

Gdy oddział minął rzekę nastrój jeszcze się polepszył, bo już między skałami widać było posterunek.

Tempo marszu zaczęło wzrastać, żarty były co raz to głośniejsze i częściej dotyczyły piwa.

Nagle Thorin krzyknął:

– UWAGA!!!

Ale było już za późno, olbrzymi głaz uderzył w oddział zabijając jednego krasnoluda, a wielu poranił i obalił na ziemię. Król i Thorin mieli szczęście, nic w nich nie uderzyło, wszystkie odłamki przyjęli na siebie ich ochroniarze.

Gdy krasnoludom minął pierwszy szok, zobaczyły, że z lasu na brzeg rzeki wyszło całe mrowie orków, które zaczęły szyć do nich z łuków.

Thror krzyknął:

– To pułapka!! Szybko, musimy wejść do posterunku, tam będziemy mogli się bronić.

– Ssaabić te pokurcze!!! – na wzgórzu pojawiła się postać w kapturze obstawie przerażających jeźdźców – Zabić ich wszystkich!!!

Sytuacja krasnoludów nie wyglądała dobrze, zamiast miłej wędrówki dostali walkę o życie.

Wstawać!! Wstawać!! – krzyczał Thorin, a tymczasem zza drugiego wzgórza wyjechał kolejny zastęp jeźdźców w czerni. Było źle, ale teraz szanse krasnoludów na przeżycie były minimalne.

 

Gdy mężni wojownicy z Ereboru czekali na śmierć, z posterunku doszedł ich dźwięk rogu. Zostali dostrzeżeni. Dowódca posterunku wysłał swoich zastępców na pomoc.

Jednemu łucznikowi z obsady posterunku rzekł:

– Idź ukrytą tylną bramą, sprowadź każdą pomoc jaką zdołasz. Pędź szybko i jeszcze szybciej wracaj, bo potężne siły idą przeciwko nam.

Pozostali na mury i strzelać do wszystkiego co się rusza. Uważać tylko na przybyszów!

 

Dowódca stanął w otwartej bramie i czekał na rozwój sytuacji, zastanawiając się czy jego żołnierze zdążą dotrzeć do Ereborczyków na czas i wspomóc ich w walce.

Tymczasem obrońcy Króla starali się za wszelką cenę ochronić jego i Thorina, poświęcając swoje życia, by potomkowie Durina mogli dotrzeć do posterunku i tam się przegrupować. Szarża konnicy zebrała swoje żniwo, z krasnoludów tylko kilku zdołało wstać na nogi, reszta zginęła pod kopytami, nie dając rady nawet podnieść głowy.

Na szczęście, swoją heroiczną postawą kapitanowie krasnoludów z posterunku przywiedli swoje wojska w pobliże przybyszów.

– To Król!!! – krzyknął jeden z nich – Do walki bracia, chronić Króla!!

Szeregi konnicy ruszyły kolejny raz do szarży. Za jej plecami szeregi orków ruszyły w pogoń za uciekającymi krasnoludami. Z daleka ich strzały nie mogły przebić ich ciężkiej zbroi, a tylko przeszkadzały konnicy. Zakapturzona postać wzmagała przerażenie krasnoludów przed nadciągającym wojskiem.

Kapitan krasnoludów zdecydował:

– Chronić Króla za wszelką cenę, przepuście ich do środka, otoczyć i chronić. Szybko!

Krasnoludy rozciągnęły linię, kapitanowie przyjęli na siebie pierwszą walę uderzenia. Thror i Thorin zaczęli przesuwać się w kierunku posterunku.

– Trzymać linię – krzyczeli – nie poddawać się, nie ustępować!

Byli otoczeni, część konnicy pomimo ostrzału z murów zdołała podjechać i zaatakować Króla. Na jego ratunek rzucił się pozostający w posterunku kapitan.

Tymczasem do walki zaczęły zbliżać się zastępy wyjących przeraźliwie orków. Jeden z wojowników Ereboru został odcięty od reszty i otoczony. Gdy zobaczył zbliżającego się do niego zakapturzonego jeźdźca, wiedział, że koniec jest już blisko.

– Nigdy się nie poddam!! – krzyknął, zanurkował pod brzuch konia, wywinął tarczą odpychając się od jeźdźców, ale zaraz znów został osaczony i padł pod ciosami wrogów.

Pomimo ciężkich strat, krasnoludy zdołały utrzymywać linię i wycofywać się w kierunku posterunku.

Osłaniani z murów przez pozostałych strzelców nie szczędzili sił, by doprowadzić Króla i Thorina w bezpieczniejsze miejsce.

Siły wrogów miały miażdżącą przewagę. Niestety dla nich, załoga katapulty chciała za wszelką cenę ustrzelić jeszcze Króla. Kolejny wielki głaz przeciął powietrze i zmiótł część jeźdźców, wystraszył konie, a krasnoludy dostały jedynie piaskiem po oczach.

Zakapturzona postać podnosząc się z ziemi zasyczała:

– Głupcy! Ty – wskazując na jednego z orków – Przyprowadź ich tutaj, będzie nam tu potrzebna siła trolla.

Wobec takiego zrządzenia losu, krasnoludom udało się zablokować wrogie siły u wrót posterunku. Thror i Thorin byli przez chwilę bezpieczni i ukryci.

Natomiast na zewnątrz posterunku trwały ciągle zacięte walki o każdy metr ziemi.

 

Do walki zaczęły dochodzić zastępy orków z Morranonu, ciężkozbrojne wojsko szkolone tylko do niszczenia wrogów. Sytuacja krasnoludów zrobiła się bardzo poważna.

Do Throra i Thorina przyszedł krasnolud z obsady posterunku:

– Królu, Thorinie, nie powstrzymamy ich, musicie uciekać. Kilku z nas pójdzie z Wami, aby pomóc, natomiast reszta będzie walczyła do końca, aby kupić czas. Nadciąga coraz więcej orków, ledwo utrzymujemy bramę, jak ona padnie, wszyscy zginiemy.

Zasępił się Król, popatrzył na Thorina, spojrzał mu głęboko w oczy. Już wiedział jaką decyzję podjął jego wnuk. Krasnoludy tak mają, zrozumiałyby dlaczego Król opuścił swoich poddanych, zrozumiałyby i wybaczyły takie postępowanie, ale nigdy nie zapomniały. A chwała bohaterów trwa wiecznie.

– Patrzcie! – krzyknął jeden z łuczników na murach – Jeden z naszych ciągle żyje i stawia opór orkom!

W tym momencie szala decyzji przechyliła się zdecydowanie. Thror poprawił zbroję:

– Do walki! Do ostatnich sił!

 

W heroicznym zrywie, Thror wraz z pozostałymi rzucił się z blanków posterunku wprost na walczących pod jego murami zbrojnych konnych, by dać wytchnienie broniącym bramy.

Wrogowie wpadli w zdumienie i część z nich już nigdy z niego nie wyszła. A jeszcze większe zdziwienie czekało same krasnoludy. Oto wysłany na początku bitwy jeden załogant trafił w środku dziczy na trenujący oddział straszliwych Grim Hammerów. Zaraz po tym, jak Król z pozostałymi zaczął wybijać atakujących, ze straszliwymi okrzykami bojowymi zaczęli wyskakiwać kolejni wojownicy. Żaden pancerz nie jest w stanie wytrzymać uderzenia bojowego młota rozpędzonego wściekłością i wysokością murów. Wielka siła krasnoludów również miała w tym swój udział. Oblężenie zostało nagle przerwane. Osłupiali wrogowie nie wiedzieli co mają dalej robić. Zakapturzony po raz kolejny zasyczał:

– Zabić ich wszystkich!

Natarcie orków się załamało. Krasnoludy już się nie broniły, przeszły płynnie do ataku, a napędzani chęcią zemsty przesuwali się w kierunku zamaskowanego z tylko jednym zamiarem.

Gdy Grim Hammers weszli do walki, część oddziałów mogła odsapnąć. Jak złapali oddech zaczęli gonić za kolejnym orkiem do zgładzenia.

Kapitanowie z Morannonu zaganiali swoje oddziały do walki, ale impet zasadzki się załamał. Nikt nie był chętny, aby stanąć przeciwko krasnoludom, a tym bardziej Throrowi i Thorinowi, którzy nadal siali spustoszenie w szeregach wroga.

Wtem, zza rzeki dało się słyszeć straszliwy ryk. To troll.

Zakapturzony zasyczał z satysfakcją:

– Już po was. Do walki psy, zabić ich, niech troll pożywi się tym co z nich zostanie.

Odwet krasnoludów stracił na sile. Troll to straszliwy przeciwnik, można go zabić ale straty będą duże.

Nagle Thror zaczął się głośno i doniośle śmiać. Uniósł miecz i tarczę w górę i krzyknął:

– Jak zwykle!! Zawsze spóźniony!! Na was młodych polegać, ale dziś ci wybaczę, przybywasz w najlepszej godzinie.

Z lasu zamiast spodziewanego trolla wybiegł Dain wraz z Żeaznymi Gwardzistami, którzy natychmiast rzucili się do walki z orkami wycinając ich w pień.

– Zabić zakapturzonego – krzyknął Thror – Zabić go za wszelką cenę.

Nowe siły wdarły się w serca krasnoludów i od tej chwili to nie była już walka, tylko wydawałoby się systematyczne wybijanie pozostałych przy życiu orków.

W swej dumie i arogancji Król stanął naprzeciwko dwóch kapitanów z Morannonu. Gdyby nie pomoc innych krasnoludów wynik tej walki mógł skończyć się dla niego tragicznie.

Gdy zakapturzony zobaczył, że pułapka się nie udała, a on sam jest zagrożony, zebrał pozostałe przy sobie wojsko i zaczął wycofywać się na z góry upatrzone pozycje.

 

Tymczasem, pozostali przy życiu orkowie starali się zachować życie, ale nie szło im to najlepiej w starciu z ciężkozbrojnymi krasnoludami.

Zakapturzony spodziewał się, że szybko i sprawnie wycofa się z pola bitwy, ale nie docenił Daina Żelaznej Stopy, ten zabrał część swojego oddziału i szybkim marszem odciął mu drogę do wolności. Teraz Zakapturzony był w okrążeniu, które szybko się zacieśniało.

W podobnej sytuacji byli również jego żołnierze. Dzień miał skończyć się dla nich szybko i brutalnie.

Zakapturzony padł pod ciosami Daina, orkowie i pozostali jeźdźcy zostali wycięci do ostatniego. Poległym krasnoludom wyprawiono uroczyste pogrzeby. Pozostali przy życiu wojownicy z Ereboru i posterunku zostali odesłani na daleki wschód, by nikt nigdy nie dowiedział się, że bliskie było zabicie Króla Pod Górą. Nie zginął tego dnia Thorin i mógł wypełnić swe przeznaczenie.

Thror natomiast usiadł do rozmowy z Dainem, z którym miał stawić się na spotkanie w tej głuszy. Żaden z nich nie zdawał sobie sprawy, że Zakapturzonym był jeden z wysłanników Saurona, że zło już się obudziło i zbiera swe siły.

I tyle.

Koniec….. no może niezupełnie, bo jeszcze słów w skrócie kilka na temat samego scenariusza:

Grałem razem z Wiki. Ogólnie staram lub staramy się układać tak rozgrywki, by było coś losowego w zdarzeniach; na przykład, po określonej wcześniej turze, lub po dojściu do określonego miejsca następuje rzut kością (lub decyzja grającego), która definiuje co dzieje się dalej. Jak to działa?

Bardzo prosto – w scenariuszu opisanym poniżej postawiliśmy na element losu już na początku:

Bohaterowie krasnoludów + 2K6 ereborów z tarczą i włócznią. – czyli, rozpiętość początkowa wojska od 4 do 14 jednostek, więc rozgrywka na tych samych zasadach, za każdym razem może wyglądać zupełnie inaczej.

Podbnie było w przypadku ucieczki Thorina i Throra, niby by uciekli i wygrali, ale jednak scenariusz kończył się tak, że nie było satysfakcji 😉

Ilość Ironów u Daina, wsparcie zła, to wszystko to kwestia losowa. Wprowadza to spore możliwości i nieprzewidywalność w rozwoju sytuacji. Nigdy druga osoba nie wie co się stanie. Super sprawa, polecam spróbować.

 

Wracając jednak do scenariusza:

 

Celem scenariusza było (ja znałem założenia, Wiki nie, bo jej decyzje wpływają na rozgrywkę):

Mała przegrana:
Dobro – ucieczka bohaterów przez drugie wyjście z fortyfikacji

Małe zwycięstwo:
Dobro – przetrwanie imiennych bohaterów krasnoludów
Zło – zabicie przynajmniej jednego imiennego bohatera początkowego krasnoludów

Duże zwycięstwo:
Dobro – zabicie Lidera wojsk zła
Zło – zabicie wszystkich imiennych bohaterów krasnoludów

Pole bitwy:
plansza ze zdjęć o wymiarach 130x85cm
makieta fortyfikacji
pole dookoła planszy o wymiarach 10" po dłuższych bokach (bo plansza wąska)

Do rzeki widocznej na zdjęciach był w założeniu las.

Zasady wystawiania jednostek:
Dobro – początek – 2 bohaterów + 2k6 ereborów z tarczą i włócznią
obsada fortyfikacji – 3 kapitanów krasnoludów, 22 łuczników krasnoludów
Zło – brak jednostek, dobro dostaje strzał z automatu w grupę z katapulty, rzut kością ilu zginęło, ilu leży.

W 2 turze do bitwy wkraczają kolejne jednostki:
Dobro – brak
Zło – katapulta z obsługą i trollem, kapitan orków, 22 łuczników orków (tracki i zwykłe)
SL + 8x Morgul Knight
Kapitan Morguli + 8x Morgul Knight

W 6 turze (nieopisano tego w historii):
Dobro – 2k6 rangerów
Zło – z lasu wychodzi 2k6 morannów i ich kapitanowie

W turze, gdy Thror i Thorin będą w fortyfikacji – decyzja, czy bohaterowie zostają, czy walczą dalej

Jako, że Wiki wybrała walkę dalej, to w następnej turze:

Dobro – 12x Grimhammers – w 6 calach od murów
Zło – brak

Kolejny rzut kością na określenie co wyjdzie z lasu i dla kogo będą posiłki:
Dobro – na k6 – 4-6 – Dain + 2k6 Iron Guard
Zło – na k6 1-3 – troll chieftain+ 2k6 morannonów

Wszystkie rzuty wykonywała Wiki, bo nie znała scenariusza, więc musiała reagować na sytuację, która zmieniała się ciągle i w nieprzewidywalny sposób.

Nie liczyłem łącznego kosztu punktowego dobra i zła, ale jak to w wejściu zasadzkę, chodziło o druzgocącą przewagę atakujących, która stopniowo była równoważona przez kolejne posiłki ze strony sił dobra. Choć do zła również ciągle dochodziły dodatkowe jednostki, ale ich miejsce rozstawienia, pozwalało na przeszeregowanie sił dobra, by mieć możliwość, aby walczyć jak równy z równym.

W razie niejasności, piszczcie, postaram się odpowiedzieć w ewentualnych komentarzach.

 

Pozdrawiam

Puzi

ps. z Wiki ogólnie gra się sympatycznie choć bardzo ciężko, bo spora jej część rzutów wygląda tak:

Kto grał przeciwko niej ten wie i to potwierdzi. Kości nie są ustawiane, ona tak po prostu rzuca 😉

Dołącz do dyskusji

  1. Pułkownik · 29 lipca 2016 o 16:32

    Fajny pomysł!
    Ciekawa batalia. 😉

  2. szucik · 4 grudnia 2015 o 13:46

    typowo hobbicka rozgrywka

  3. Barti · 9 grudnia 2014 o 23:26

    Pierwszy raport od dłuuuugiego czas, a ludzie marudzą że długi ;(
    Ja napiszę krótko to co Ci pisałem jak go dostałem – dzięki, że Ci się chciało coś napisać. Polecam się na przyszłość.

  4. staszkoPL · 19 listopada 2014 o 19:10

    Przeczytałem za trzecim podejściem ;P Fajny raport, ale straszy długością 🙂

  5. FishPriest · 17 listopada 2014 o 17:02

    „Kto grał przeciwko niej ten wie i to potwierdzi. Kości nie są ustawiane, ona tak po prostu rzuca 😉 „
    To samo mają ze mną. Kij, że przeciwnik otoczył mojego konnego, kij że przy 7 kościach wyrzucił jedną „6”. Ja tez wywalam 6 z jednej kości 😀
    Zgodzę się, że scenariusz wyjątkowo ciekawy. Ogólnie najlepiej chyba innych uczyć i zachęcać do gry właśnie na grach fabularnych, gdyż mimo wszystko, takie dają najwięcej satysfakcji 🙂

  6. Ajas · 17 listopada 2014 o 13:44

    Troszkę chaotycznie, ale widać, że komuś jeszcze się chce 🙂 Oby tak dalej!

    Pozdrawiam, Ajas 😀

  7. kozioł · 17 listopada 2014 o 02:31

    Fajne makiety, spoko malowanie, spoko pomysł. Fajnie że komuś chce się coś napisać i że jednak da się to wstawić na główną jako artykuł.

  8. Arni · 17 listopada 2014 o 00:18

    Przyjemnie się czytało, ciekawy opis bitwy, sporo zdjęć, bardzo fajny artykuł :). Rzucił mi się w oczy również dosyć oryginalny schemat kolorystyczny u Morguli, ciekawie to wygląda.

Może Ci się spodobać

Raporty bitewne 40

Szturm na Helmowy Jar

Kalins · 10 września 2012
Raporty bitewne 42

Bitwa o Pola Pelennoru. Raport bitewny.

Ismaril, Emo, Jacek, Mordor_ASR · 19 czerwca 2012